11 kluczy do dobrego szkolenia

Królewscy zawodnicy w grze. fot. Piotr Kosek, archiwum klubu.

Mija siódmy miesiąc odkąd chłopcy urodzeni w latach 2005 i 2006 są u nas w klubie. Ktoś może powiedzieć, że jest to zbyt krótki okres aby wyciągać jakieś wnioski, jednak ja, jako trener tych zawodników, widząc ich duże postępy, postanowiłem napisać parę słów na temat tego, co w Królewskich jest kluczem do sprawnego pokonywania przez nich kolejnych schodków piłkarskiego rzemiosła. Nie będą to odkrycia epokowe i wielkie nowości. W dużej mierze pokrywają się one z wnioskami wyciągniętymi w raporcie ECA pt. „Report on youth academies in Europe”, dotyczącego kilkudziesięciu akademii piłkarskich w Europie, od biednych, po te najbogatsze. Wnioski te przetłumaczył i opisał mój kolega- Kamil Wojkowski(tutaj możecie się z nimi zapoznać).

Poznajcie więc 11 kluczy do dobrego szkolenia w naszym klubie:

  1. Filozofia. Nasza brzmi: „Radość.Harmonia. Wychowanie.”. Są to tylko 3 słowa jednak stanowią one podstawę, na której budujemy nasz klub. Niosą one za sobą pewne wartości, przesłania, kierunkują działania, charakteryzują ludzi pracujących w Królewskich. Przejawiają się w każdej działalności klubu. Są wpajane trenerom, zawodniczkom, zawodnikom oraz ich rodzicom.
  2. Wizja. Traktujemy klub jak dobrze działającą firmę. Musimy wiedzieć co chcemy zrobić, gdzie dojść za rok, 5 czy 10 lat. Określamy swoje miejsce w szeregu(np. czy nasza baza treningowa pozwala na optymalne szkolenie do 18tego roku życia czy może tylko do 13tego) i mierzymy siły na zamiary. Oczywiście nikt nie zabrania nam marzyć i mamy też mniej realne plany, gdyż nie znamy dnia ani godziny kiedy nadarzy się sposobność żeby je zrealizować i zmodyfikować naszą wizję.
  3. Grupy 12-osobowe(do 10tego roku życia). Liczy się ilość, nie jakość. Dwunastka to dla nas liczba magiczna, bardzo ułatwiająca szkolenie. Daje nam dużo możliwości dzielenia. Mówiąc o chłopcach 7 i 8-letnich, niezastąpione są dla nich gry 3v3. Idealnie możemy to zrobić. Trzy zespoły po czterech do zabaw i gier, również. Większa gra 6v6- proszę bardzo. Jedziemy na turniej(jeszcze nie byliśmy, być może za rok 🙂 ), gramy 5+1 bramkarz, każda szóstka gra swoja połowę, nikt nie jest pomijany, wszyscy spędzają na boisku tyle samo czasu. 12 zawodników to bardzo dobra ilość.
  4. Trzech trenerów przy zespole(trener główny, asystent i praktykant/wolontariusz). Wypada po 4 zawodników na 1 trenera. Dzięki temu możemy tak podzielić ćwiczenia, że każdemu zawodnikowi poświęcona jest odpowiednia ilość czasu, wszyscy są nam dobrze znani, nic nie umyka naszej uwadze. Możemy bardzo szybko reagować i korygować indywidualnie błędy.
    Jak wiadomo, co trzy głowy to nie jedna- różne spojrzenia na dane zagadnienie wywołują dyskusje, dzięki którym ulepszamy nasze metody pracy, a co za tym idzie korzystają z tego nasi zawodnicy.
    Trenerzy muszą spełniać profil osobowy i przejść wewnętrzne szkolenie w klubie aby móc prowadzić zajęcia.
  5. Podział na podgrupy pod względem umiejętności. Chłopcy przychodząc do Królewskich startują z różnego poziomu umiejętności. Dla dobra naszych zawodników, ci którzy mają je większe ćwiczą razem. Analogicznie postępujemy z tymi, którzy grają troszkę słabiej. Zbyt wysoki lub zbyt niski poziom współćwiczących może być przyczyną demotywacji, frustracji, braku zaangażowania i zniechęcenia do piłki nożnej. Unikamy tego za wszelką cenę, dzieląc na podgrupy kiedy tylko się da.
  6. Selekcja. Często słyszę pytanie:”Macie tak mało zawodników w drużynie. A co jeśli, któryś zrezygnuje?”. Możemy się pochwalić bardzo małą rotacją w naszych grupach. Są to pojedyncze przypadki i szybko „wyrwy” zostają uzupełnione. Na pierwszym miejscu podczas naboru i selekcji poszukujemy chłopców, którzy naprawdę kochają grać w piłkę nożną, a następnie rozbudzamy tę miłość i pasję jeszcze bardziej. Postępując tak wiemy, że mało kto zrezygnuje. Jak na razie wychodzi nam to całkiem dobrze.
  7. Wychowanie dobrego człowieka. Nie przesadzę jeśli napiszę, że jest to dla nas ważniejsze niż wyszkolenie piłkarskiego geniusza. Nie tylko piszemy o tym, ale mocno wpajamy zasadę fair play. Dostrzegamy większość przypadków zachować nie fair i staramy się od razu na nie reagować. Dużo rozmawiamy z zawodnikami, pytamy i tłumaczymy. Punktujemy tutaj bardzo u rodziców. Przez siedem miesięcy nie zdarzyło się nam, żeby ktoś chciał zabrać dziecko z naszego klubu.
  8. Rozwijanie umiejętności trenerów. Nie spoczywamy na laurach. Wychodzimy z założenia, że jeśli dojdziemy do momentu, w którym przestaniemy się rozwijać to znak, że powinniśmy zostawić ten zawód. Podpatrujemy jak szkolą inni. Wyciągamy elementy, które nam pasują i stosujemy je u nas. Jeśli coś nam się nie podoba, to też jest dla nas duża lekcja. Staramy się rozwijać nie tylko w kierunku piłki nożnej, ale również w rozwoju osobistym, mowie ciała itp. Poszukujemy analogii do futbolu w innych dziedzinach sportu i życia. Jeśli się tylko chce, wszędzie można coś dostrzec. Dzięki temu punktowi czytacie właśnie tego bloga- to forma rozwoju 🙂 .
  9. Rodzice. Zawodnicy są od nich w 100% zależni dlatego traktujemy ich jak członków naszego klubu. Bez nich nie mamy graczy. Są oni bardzo pomocni w organizowaniu życia klubu. Ciąży także na nich duża odpowiedzialność jeśli dziecko chce zostać w przyszłości piłkarzem. Bez poświecenia mu czasu, pokierowania jego rozwojem, zachęcania do treningu i wspierania w tym co robi, nie mamy szans na wyszkolenie topowego zawodnika. W pierwszych latach zajęcia w klubie, to tylko około trzy godziny tygodniowo. Sześć razy więcej dziecko musi spędzić grając w piłkę na podwórku, w szkole, z kolegami, samemu, z tatą lub mamą, oglądając mecze w telewizji czy rozgrywając spotkania swoją ulubioną drużyną w świecie wirtualnym. To wszystko składa się na celowy trening, który muszą nadzorować opiekunowie. Klub jest po to aby ukierunkować zawodników, a rodziców nauczyć jak wykorzystywać wolny czas poza zajęciami aby jak najefektywniej wpływać na ich rozwój. Rozmowy, spotkania, przewodniki do pracy w domu(właśnie pierwsze przygotowujemy), maile- to nasze sposoby żeby dotrzeć do rodziców i uświadomić im ich rolę.
  10. Wykorzystanie egocentryzmu dziecka w najmłodszych latach.  Z psychologii rozwoju wiemy, że do 9-10tego roku życia dziecko widzi grę jako „ja i piłka”. Nie interesują go koledzy z drużyny ani często nawet przeciwnicy. Zawodnik w tym wieku chce mieć piłkę przy nodze i z duża niechęcią się jej pozbywa. Niemądrym byłoby tego nie wykorzystać. Na początku nauczamy więc umiejętności indywidualnych takich jak: kontrola futbolówki, drybling, ochrona i odbiór piłki.
  11. Program szkolenia. Wszystkie powyższe punkty są jego częściami. Przemyślany, ułożony, zapisany i modyfikowany pod wpływem nabieranego doświadczenia i wiedzy. Bez niego nie moglibyśmy nawet marzyć o wyszkoleniu zawodnika europejskiego formatu(a takich Królewscy chcą „produkować”). Zawiera on m.in.: liczebność zawodników w grupach poszczególnych roczników, ilość trenerów, tematykę treningową dostosowaną do rozwoju fizycznego i mentalnego zawodników, cele do osiągnięcia w poszczególnych etapach szkolenia, kryteria dotyczące naboru i selekcji,  profile osobowe zawodnika i trenera. Sam w sobie jest elastyczny, ale składają się na niego elementy niemodyfikowalne w danym momencie, które są rygorystycznie przestrzegane.

Powyższa kolejność, w jakiej wymieniłem kluczowe moim zdaniem elementy, jest przypadkowa. Wydaje mi się, że wszystkie są tak samo ważne i brak jednego z powyższych punktów mógłby w dużym stopniu zaważyć na jakości naszego szkolenia i działania. Wszystkie te rzeczy tworzą ramy, granice, w których się poruszamy. Są one względnie stałe, gdyż zmieniając je co chwilę nie wiedzielibyśmy co działa, a co nie. Jeśli jednak mamy duże przekonanie, że zmiana przyniesie naszym dzieciakom i klubowi profity, nie boimy się jej wprowadzić. Z reguły jest to jednak ewolucja(kosmetyka) niż rewolucja(głębokie zmiany).

Mam nadzieję, że komuś ten tekst pomoże i wpłynie na poprawę jakość szkolenia dzieciaków w polskich klubach.

Dodaj komentarz