7 powodów, dla których ligi okręgowe powinny zniknąć

Autor: Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21) (Praca własna) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) ], undefined

Grałem kilka sezonów na szczeblu okręgowym oraz w IV lidze. Nie są to jakieś wielkie osiągnięcia, ale robiłem to co kochałem i miałem marzenia zostania profesjonalnym piłkarzem. Nie udało się. Jestem trenerem dzieci i zmieniła się moja optyka na pewne rzeczy. Zmiana zaczęła dokonywać się w momencie kiedy przestałem być czynnym piłkarzem na boisku, a rozpocząłem uczestnictwo w meczach niższych szczebli jako obserwator z trybun.To, co od tamtej pory dostrzegam, nie napawa mnie optymizmem. Gdyby teraz ktoś zaproponowałby mi grę w klasie okręgowej, grzecznie bym odmówił. Poniżej przedstawiam 7 powodów, dla których ligi te powinny zostać zlikwidowane.

  1. Miejsce dla ludzi po libacjach alkoholowych– kolejki zazwyczaj rozgrywane są w sobotę lub niedziele czyli w dni, przed którymi można „zabalować”. Tak jak kierowcy wsiadają za kierownicę na drugi dzień po libacji, tak i piłkarze pod wpływem alkoholu uczestniczą w meczach sportowych. Ich reakcje są zaburzone przez procenty znajdujące się we krwi. Adrenalina wyzwolona walką sportową potęguje agresję. Warto jeszcze wspomnieć o słownictwie, które nie odbiega od tego spod przysłowiowej budki z piwem. To co napisałem powyżej dotyczy nie tylko samych graczy, ale także kibiców.
  2. Miejsce odreagowania po tygodniu pracy– zdarzyło mi się grać z takim człowiekiem w drużynie. Osoba ta przyjeżdżała tylko na mecze(trener pozwalał na to, żeby nie trenowała) i według mnie odreagowywała cały tydzień pracy w firmie. Gdy sędzia nie patrzył, potrafiła uderzyć łokciem zawodnika drużyny przeciwnej, gdy arbiter to zauważył, zastraszała go. Warto wspomnieć, że był to piłkarz z kilkoma występami na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju. W tamtym momencie nie pochwalałem tego, ale moja świadomość była na tyle niska, że nie protestowałem. Dzisiaj zszedłbym z boiska.
  3. Zły przykład dla dzieci i młodzieży–  dzieci i młodzież, szczególnie w małych miejscowościach, miasteczkach, wsiach, często ogląda mecze niższych klas rozgrywkowych, gdyż jest to jedna z niewielu rozrywek w ich miejscu zamieszkania. Dostają więc wzór od starszych, jak można postępować w stosunku do drugiego człowieka- przeciwnika, sędziego, kibica. Sami zachęceni do tego typu zachowań zaczynają powtarzać je na trybunach, w życiu codziennym, a być może także na boisku(jeśli grają w piłkę nożną)
  4. Przykrywka dla szkolenia dzieci i młodzieży– wiele z klubów z lig okręgowych wyłudza pieniądze. Gminy, urzędy miast przekazują środki na szkolenie dzieci i młodzieży. Najgorszą rzeczą jaką robią jest brak dokładnej kontroli, na co te środki zostają wydane. Czy aby na pewno idą na to, by dzieciaki miały możliwości piłkarskiego rozwoju? Nie słyszałem jeszcze żeby w jakimś klubie seniorzy płacili składki. Zastanawiam się zatem, z czego te drużyny są utrzymywane jeśli wszystkie środki przeznaczane są na najmłodszych…
  5. Przekierowanie środków na szkolenie dzieci i młodzieży– trzeba zdać sobie sprawę, że w skali całego kraju, pieniądze zapewniające funkcjonowanie zespołów w najniższych klasach rozgrywkowych, po zsumowaniu, dają ogromną kwotę. Opłacenie sędziów, „ochrona” meczów, „danina” do okręgowych związków, badania lekarskie, wyjazdy, niewielkie wynagrodzenia zawodników i trochę większe trenerów, zakup sprzętu sportowego i ubiorów- naprawdę uzbiera się ładna sumka. Według mnie, zamiast marnotrawić miliony złotych, można byłoby zainwestować je w dzieci i młodzież. Coraz więcej klubów z najwyższych lig w Polsce działa w oparciu o dobrze skonstruowane systemy szkolenia młodych piłkarzy. Żeby poszerzyć selekcję, otwierają swoje filie w małych klubach, podpisując z nimi porozumienia. W efekcie tego, gdy klub z małej miejscowości wyszkoli gracza, dostaje odpowiedni ekwiwalent finansowy. Gdyby pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie drużyn seniorskich przekazać na podniesienie poziomu kształcenia młodych piłkarzy, więcej z nich trafiałoby do dużych klubów, przez co kolejne środki zasilałyby konta filii.
  6. Marna jakość widowiska– po prostu ciężko jest mi na to patrzeć. Wątpliwa przyjemności. I znowu oglądają to dzieciaki.
  7. Infrastruktura– która trzeba przyznać, ostatnio w naszym okręgu bardzo się poprawiła. Jednak jest jeszcze dużo miejsc, w których samo boisko, bez rywala, może być przyczyną kontuzji. Nie mam pojęcia kto przyznaje licencje i na jakich zasadach, ale na wielu „klepiskach” krowy nie chciałyby się paść.

Uważam, że zlikwidowanie najniższych lig ma więcej plusów niż minusów. Jeśli ode mnie by to zależało, poważnie bym się nad tym zastanowił. Związki poczyniłyby ogromne oszczędności, gdyż nie potrzebowałyby utrzymywania armii ludzi do obsługi tej wielkiej maszynerii pod tytułem „ligi okręgowe”. Oczywiście nie każdy grający w nich piłkarz jest alkoholikiem jak i nie każdy klub defrauduje pieniądze. Jednak wymienione przeze mnie zjawiska są na tyle powszechne, że tworzą nowotwór, którego powinniśmy się w Polsce pozbyć, żeby uchronić to, co zostało jeszcze zdrowe.

Dodaj komentarz