8 grup rodziców, których znajomość usprawni pracę trenera

IMG_0245Jakiś czas temu rodzice dostali ode mnie prezent w postaci 10-punktowej mapy, dzięki której mogą zweryfikować pracę trenera i podjąć decyzję czy dany klub jest najlepszym dla rozwoju ich pociechy, czy może lepiej rozejrzeć się za czymś nowym. Dzisiaj chcę pomóc trenerom, tym świeżo upieczonym jak i tym, którzy pracując nie mają pomysłów na to, jak radzić sobie z osobami, które bądź co bądź są klientami klubu.

Rodziców podzieliłem na 8 grup. Zdecydowaną większość tych, z którymi spotykacie się na co dzień, możecie przyporządkować do którejś z poniższych. Napotkacie na swojej drodze również opiekunów, którzy łączą w sobie kilka grup naraz. Od razu chcę zaznaczyć, że nie mam idealnej recepty na każdego rodzica, który przyprowadzi dziecko do klubu. Jednak uważam, że na tym polu w Królewskich radzimy sobie całkiem dobrze, co daje mi pewne podstawy, aby udzielić Wam kilku rad.

Poniżej znajdziecie charakterystyki wydzielonych przeze mnie grup. Przy każdej z nich przeczytacie problemy, a także wskazówki, jak sobie radzić.

  1. „Przelotowcy” – ludzie dobrze sytuowani, majętni, często sami uprawiający amatorsko jakiś sport. Są zapracowani, zabiegani, ich aktywność ogranicza się do przywiezienia i odebrania pociechy, nie zostają na zajęciach, nie oglądają meczów. Dzieci zazwyczaj mają dużo dodatkowych zajęć, na piłkę nożną uczęszczają, ponieważ w jakimś stopniu są nią zafascynowane i chcą ją kopać. Tej grupy nie za bardzo interesują niuanse szkolenia, ważne jest dla nich, że syn/córka spędza aktywnie czas, robiąc to co lubi.
    Problemy: Ze względu na brak czasu rodziców z tej grupy, kontakt z nimi może być utrudniony. Ciężko jest przekazać jakieś drobne lecz istotne uwagi czy wyegzekwować pewne założenia np. wcześniejsze powiadamianie o nieobecności na zajęciach. Mogą być także niezadowoleni, jeśli trening z jakiś powodów się przedłuża, ponieważ dla nich czas to pieniądz.
    Jak sobie radzić: Na treningach jak i na meczach nie ma z tą grupą żadnych problemów ponieważ są… nieobecni. W rozmowach pokazywać swoje zaangażowanie w to co robimy i wymagać wywiązywania się z obowiązków, które  wiążą się z graniem w piłkę w naszym klubie. Pilnować obecności tych rodziców na zebraniach podsumowujących etapy szkolenia, aby chcąc nie chcąc byli poinformowani. Często wysłać maile, smsy z informacjami, które chcemy przekazać. Nie odkładać tego na później.
  2. „Świadomościowcy” – w dużej mierze są to rodzice posiadający przeszłość sportową, jednak bez większych sukcesów. Świadomie wybierają miejsce szkolenia swoich dzieci. Są wyrozumiali i cierpliwi, najważniejsze jest dla nich dobro dziecka. Ludzie średnio zamożni, często mieszkający na starych osiedlach, gdzie gra w piłkę uliczną, chodzenie po drzewach czy inne zabawy jeszcze nie wymarły. Przyjeżdżają i zostają prawie na każdym treningu. Bacznie obserwują co dzieje się na zajęciach i są zainteresowani procesem szkolenia.
    Problemy: Z tą grupą jest ich mało bądź wcale. Jeśli klarownie wytłumaczy im się zasady panujące podczas treningów i meczów, przestrzegają ich ponieważ wiedzą, że jest to z pożytkiem dla ich dzieci.
    Jak sobie radzić: Częste, krótkie rozmowy, w których możemy mocniej zagłębić się w szczegóły szkolenia powodują wzrost zaufania tej grupy rodziców do osoby trenera. Ważne jest, aby być dobrze merytorycznie przygotowanym, wierzyć w to co się robi i wiedzieć gdzie się chce dojść.

    KS Królewscy Płock rocznik 2006

  3. „Nadrabiacze” – często można zauważyć taką oto prawidłowość, że im dziecko ma mniejsze umiejętności, tym jego rodzic więcej chce podpowiedzieć, aby zatuszować jego braki. Analizując głębiej wydaje mi się, że tak naprawdę nie chodzi o umiejętności dziecka, a o uspokojenie własnego sumienia, że nie ma się wystarczająco dużo czasu lub woli, aby zorganizować dziecku granie w piłkę poza zajęciami. Z tego właśnie powodu podopieczni tej grupy mają piłkarskie zaległości. Rodzice ci uaktywniają się podczas rywalizacji z innymi zespołami.
    Problemy:  Dogadują, podpowiadają, niecierpliwią się, gdy coś nie idzie po ich myśli, zwracają uwagę trenerowi, że zawodnicy powinni robić to czy tamto. Wynik jest dla nich istotny i jest on wyznacznikiem sukcesu i osiągnięć.
    Jak sobie radzić: Oprócz tłumaczenia co jest istotne na danym etapie rozwoju piłkarza, należy uświadamiać tę grupę rodziców jak ważny jest samorozwój piłkarza, praca poza zajęciami. Opiekunowie ci muszą zrozumieć, że nie ich wskazówki, a godziny spędzane z piłką spowodują podniesienie poziomu umiejętności ich dziecka. Naciskać, aby stwarzali zawodnikowi warunki do gry ulicznej.
  4. „Niecierpliwcy” – wymagają od dzieci kompletnego zestawu umiejętności piłkarskich tu i teraz, bez względu na to czy uczyły się tego na treningach czy nie. Ich dzieci zazwyczaj posiadają wysokie umiejętności, a rodzice związane z nimi duże ambicje. Chcieliby, aby ich dzieci grały zawsze najwięcej na ustalonych pozycjach (są bardzo wrażliwi na tym punkcie), a wynik sportowy pełni dla nich istotną rolę.
    Problemy: Jeśli w Waszej okolicy jest większy, bardziej utytułowany klub, z którym dodatkowo przegrywacie, to możecie się spodziewać, że prędzej czy później, bez względu na czynione postępy, zawodnik zostanie zabrany przez rodziców. Podczas meczów reagują bardzo emocjonalnie.
    Jak sobie radzić: Pogodzić się z tym, że z Twojej drużyny może ubyć wiodący zawodnik, w którego włożyliście mnóstwo pracy.
  5. „Trenerzy” – przeważnie tatusiowie w przeszłości uprawiający piłkę nożną lub zagorzali kibice telewizyjni, którzy uważają, że oglądanie futbolu na szklanym ekranie, daje im podstawy do bycia trenerem. Rzadko zostają na treningach, uaktywniają się podczas rywalizacji z przeciwnikiem. Interesuje ich proces szkoleniowy, zadają pytania z nim związane, sugerują pewne rozwiązania.
    Problemy: Reagują bardzo żywiołowo, emocjonalnie, skaczą, krzyczą. Instruują zawodników podczas gry, mają pretensje do sędziego, gdy jego decyzja nie jest po ich myśli, powodują dekoncentrację piłkarzy.
    Jak sobie radzić: Jasno ustalić reguły dotyczące zachowania podczas meczów. Przed każdą rywalizacją poinformować, czego będziemy wymagać od zawodników oraz z czego będą rozliczani. Ostrzec także, że jeśli zachowanie będzie odbiegać od ustalonych norm, dziecko takiego rodzica będzie natychmiast schodziło z boiska.
  6. „Spolegliwcy” –  rodzice koniecznie chcą zostać w klubie ponieważ czują, że jest to dobre miejsce dla ogólnego rozwoju. Nie zależy im na karierach piłkarskich podopiecznych, ważne dla nich jest to, że futbol kształtuje nie tylko ciało, ale umysł i charakter. Są bardzo zadowoleni, gdy trenerzy przywiązują dużą wagę do wychowania. Jeśli w klubie panuje ciągła selekcja, czują się niepewnie, ponieważ ich dzieci nie są wybijającymi się postaciami w drużynie.
    Problemy: Nie ma ponieważ niepewność pozostania w klubie paraliżuje nieodpowiednie zachowania.
    Jak sobie radzić: Przekazywać informacje w jaki sposób rodzice mają pracować z dzieckiem poza treningami, aby nadrabiało dystans do kolegów z drużyny. Namawiać do organizacji wolnego czasu z piłką przy nodze. Gdy to nie pomaga, „straszyć” selekcją.
  7. „Chuchacze” – słabe umiejętności wynikającego z tego, że dziecko jest trzymane przez rodziców „pod kloszem”, nie spędza zbyt dużo czasu z piłką na podwórku. Pierwsze chłodniejsze dni jesieni i jako pierwsi pytają: „Trenerze, kiedy przechodzimy na halę?”. Z racji tego, że ta grupa rzadko wypuszcza swoje pociechy na dwór w niekorzystnych warunkach pogodowych, nie potrafi odpowiednio ich ubrać na zajęcia (szczególnie w przypadku niższych temperatur). Dzieci są mało odporne, często łapią infekcje, chorują. Opisywana grupa lubi także nosić torbę/plecak za zawodnikiem i na każdym kroku instruować małego człowieka, co ma robić.
    Problemy: Ciągle marudzą na warunku pogodowe i wytwarzają presję do przejścia na halę. Zwalają także winę na trenera, gdy dziecko zachoruje, nie biorąc pod uwagę tego, że było źle ubrane.
    Jak sobie radzić: Nie ulegać presji, robić swoje, edukować rodziców pod kątem ubierania zawodników na zajęcia. Zazwyczaj po pierwszej jesieni/zimie zawodnika w klubie osoby te zmieniają podejście, gdyż widzą, że dziecko poprzez hartowanie organizmu na treningach, staje się bardziej odporne, mniej choruje, kaszle, pociąga nosem. Delikatnie także zwracać uwagę na samodzielność i dawać przykłady, że zawodnik jest w stanie sam o siebie zadbać.
  8. „Niemajętni” – rodzice słabo sytuowani, którzy chcą, aby dziecko rozwijało się piłkarsko, ale nie za bardzo mają z czego opłacić zajęcia czy kupić ubiór sportowy.
    Problemy: Jeśli przyjmiecie dziecko takiego rodzica do klubu, będziecie mieli z nimi bardzo mało problemów. Jednym z nich może być słaba frekwencja, jeśli treningi odbywają się daleko od miejsca zamieszkania. Drugim może być mniejszy wpływ do klubowej kasy.
    Jak sobie radzić: Pogodzić się z mniejszymi pieniędzmi i cieszyć się z tego, że możecie zrobić coś, co być może w przyszłości pomoże temu młodemu człowiekowi w wyrwaniu się z niedostatku. Jeśli chodzi o absencje, zawsze możecie znaleźć innych rodziców, którzy jadąc na zajęcia przejeżdżają w pobliżu i będą  przy okazji mogli zabrać zawodnika na trening.

Ułożenie relacji trenera z rodzicami jest jedna z najtrudniejszych rzeczy w szkoleniu dzieci i młodzieży. Niezadbanie o odpowiednią ich jakość od początku może mocno spowolnić proces rozwoju zawodników, powodować stres i frustrację u szkoleniowców, a także wstyd u zawodników za swoich rodziców. Ustalcie zasady, spiszcie je na papierze i wymuście na rodzicach, aby je podpisali. Następnie konsekwentnie się ich trzymajcie, a Wasza praca stanie się dużo prostsza i przyjemniejsza. Z drugiej strony słuchajcie informacji zwrotnych od rodziców i analizujcie je, bo być może dowiecie się o sobie czegoś nowego, dzięki czemu poprawicie swój warsztat.

Dodaj komentarz