Czy chcesz zyskać 12 minut treningu?

http://commons.wikimedia.org/wiki/File%3AMesut_Oezil_Boots_Santiago_Bernabeu.jpg

Wybierając zawód trenera i zaczynając szkolić dzieci nie przypuszczałem, że tak prozaiczna sprawa będzie zmorą aż tak wielu treningów, przyczyniając się m.in. do  niebezpiecznych sytuacji. Kłopoty pojawiają się szczególnie wtedy, gdy pada deszcz i boisko jest mokre. Jeśli jeszcze nie domyśliliście się o co chodzi, już spieszę z wyjaśnieniami. Piszę o… sznurowadłach.

Nie mam pojęcia czym kierują się w dzisiejszych czasach producenci obuwia do gry w piłkę nożną (może wyglądem?), ale to co wkładają do butów, nie spełnia zupełnie swojej funkcji. Sznurowadła produkowane są ze śliskich, syntetycznych materiałów, które bardzo łatwo same się rozwiązują, gdyż są zbyt gładkie i nie ma między zawiązanymi końcówkami wystarczającego tarcia, aby je utrzymać w niezmienionym stanie. A gdy spadnie deszcz, z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że większość naszych zawodników będzie biegać z rozsznurowanymi butami. Co wtedy robić? Zostawić ich w spokoju, czy wołać i wiązać? Oczywiście, że to drugie. Dlaczego? Niezawiązane buty to wiele problemów: niebezpieczeństwo upadku, złe czucie piłki, możliwość zsunięcia się obuwia przy uderzeniu lub biegu (co może się wiązać z kontuzją stawu skokowego) czy uszkodzenie samego buta.

Aby zobrazować Wam skalę problemu, wykonam kilka obliczeń. W naszym klubie KS Królewscy Płock najmłodsze grupy wiekowe liczą 12 zawodników. Wyobraźmy sobie, że każdemu z nich rozwiązuje się but średnio 2 razy w ciągu treningu (a bywa, że częściej). Trener przez 90 minut musi zawiązać 24 buty, poświęcając na każdy z nich co mniej 30 sekund (dobieg do trenera, zawiązanie, powrót na boisko). Daje to 12 minut na wiązanie obuwia. Przez ten czas trener musi wybrać, czy pozostawia trening bez zatrzymywania, czy zatrzymuje ćwiczenie. W pierwszym przypadku przez moment traci swoich zawodników z oczu, nie wie co się z nimi dzieje i nie chodzi tutaj tylko o poprawne wykonywania nauczanego elementu, ale także o ich bezpieczeństwo. W drugim przypadku wydłuża się czas martwy treningu o 12 minut czyli o 13%! Warto pamiętać, że do obliczeń przyjęliśmy bardzo nieliczną grupę szkoleniową! Z rachunków wynika, że nie jest to wcale taka błahostka jak się z pozoru wydaje.

Jest parę sposobów, lepszych bądź gorszy, aby poradzić sobie z tym problemem.

  1. Nauczyć dzieci wiązać buty, czy to poprzez rodziców, czy po treningu w ramach wspólnej integracji. Jednak nie do końca się to sprawdza, gdyż zawodnicy w wieku 6, 7, nawet 8 lat, nie mają jeszcze tak skoordynowanych ruchów dłoni, aby mocno i pewnie zawiązać „nowoczesne” sznurowadła.
  2. Poprosić rodziców o wymianę sznurowadeł na mniej śliskie. Jest to dosyć skuteczny sposób, który może nam w dużej mierze pomóc. Minusem jest to, że traci na tym wygląd butów, ponieważ w dobie „żarówek”, ciężko dobrać „tępe” sznurowadła pasujące kolorystycznie 😉
  3. Wiązać podwójnie przed treningiem najczęściej rozwiązujące się buty. Z doświadczenia wiemy, które sznurowadła są najgorsze i profilaktycznie przed treningiem możemy je solidnie zawiązać (my lub rodzice). W dużym stopniu to pomaga, chociaż na własnej skórze przerobiłem przypadki, gdy podwójny węzeł potrafił się rozwiązać.
  4. Zakup obuwia z odpowiednimi sznurowadłami. Możemy edukować rodziców na co mają zwracać uwagę podczas wybierania butów.
  5. Sygnalizować problem rodzicom i go nagłaśniać, aby oni sami znaleźli rozwiązanie.

Im starszy zawodnik, tym kłopot staje się coraz mniejszy. Jednak zanim to się stanie musimy w odpowiedni sposób zadbać o bezpieczeństwo naszych podopiecznych i jakość treningu. A dobrze zawiązane sznurowadła mogą oszczędzić nam mnóstwa nerwów i co najmniej 12 minut treningu.

PS Jeśli macie jakiś patent odnośnie opisywanego tematu, podzielcie się nim w komentarzach. Z miłą chęcią wypróbujemy w naszym klubie.

Dodaj komentarz