Dlaczego drugie miejsce jest dobre?

20161203_160340

KS Królewscy Płock 2008 po turnieju

Nie tak dawno temu wraz z prowadzoną przeze mnie drużyną KS Królewscy Płock rocznik 2008 uczestniczyliśmy w turnieju, w którym po bardzo ciężkim, dosyć brutalnym meczu i rzutach karnych, przegraliśmy finał i zajęliśmy drugie miejsce. Mimo że emocji było sporo, szybko pozbierałem myśli i gdy wszyscy opuścili halę, zebrałem „moją” drużynę na trybunach, aby wykorzystać nadarzająca się sytuację i przekuć „porażkę” w zwycięstwo. W dalszej części przeczytacie na jakie elementy zwróciłem uwagę i co powiedziałem swoim zawodniczkom/zawodnikom. Być może kiedyś te detale pomogą Wam w podobnych okolicznościach.

Drugie miejsce jest wartościowe ponieważ:

  1. Mamy kogo gonić – pierwsze miejsce usypia. Nie bez powodu w wielu wywiadach wybitni sportowcy podkreślają, że właśnie z powodu braku punktu odniesienia przed nimi, tak trudno utrzymać się na samym szczycie. Gdy masz kogo gonić możesz porównać elementy swojego wyszkolenia z kimś lepszym i ocenić co musisz jeszcze poprawić. Powiedziałem moim zawodnikom, że być może jeszcze nadarzy się okazja zagrać z naszym pogromcą jeszcze raz i dlatego musimy ciężko pracować, żeby w tym następnym momencie być jak najlepiej przygotowanym. Wyrównująca bramka w ostatniej minucie jak również długi konkurs rzutów karnych wytworzyły w nas wszystkich wielkie emocje i to właśnie dzięki nim zakotwiczyłem w głowach moich podopiecznych te słowa. Teraz, gdy trenujemy i widzę u niektórych z nich nadmierne rozprężenie, z łatwością mogę wrócić do turnieju i przypomnieć, że jeśli chcemy przeciwnika dogonić, to musimy lepiej trenować.
  2. Zrobiliśmy dobrze dużo rzeczy – nie zawsze tak jest, bo można kopać długą „lagę” i wygrać turniej, ale w naszym przypadku, przy stylu gry jaki preferujemy, aby dojść do finału zawodnicy musieli wykonać dobrze wiele rzeczy, których uczyliśmy się na treningach. I był to także idealny moment, żeby podkreślić dobrą grę całego zespołu, jak również pochwalić i wskazać każdemu graczowi z osobna na forum grupy jedną rzecz, która jej/mu wychodziła. Oczywiście podziękowałem także za wysiłek włożony w mecze, a także powiedziałem, że jestem z moich podopiecznych dumny. Mam nadzieję, że każdy z Was wie, jak niesamowitą energię i siłę niosą za sobą pochwały dlatego nie mogło ich zabraknąć.
  3. Trening przynosi efekty – dojście do finału i zrobienie dobrze wielu rzeczy to pochodna treningu, czyli włożonej pracy. Bardzo często podkreślam rolę systematycznego ćwiczenia i objaśniam obrazowo wykorzystując np. porównania teraźniejszości do czasu, gdy zaczynaliśmy uczyć się danego elementu. Zawodnicy muszą mieć zaufanie trenera i czuć, że prowadzi on ich w dobrą stronę. Jeśli zawodnik jest świadomy, że umiejętności nie spadły z nieba, tylko pojawiły się dzięki włożonemu wysiłkowi w trenowanie, poświęci więcej czasu na samodoskonalenie. Przed tym turniejem ćwiczyliśmy ustawianie się w wolnym miejscu oraz tworzenie linii podania i właśnie o te elementy pytałem podopiecznych, chciałem usłyszeć czy pomagały im w grze.
  4. Pokazuje, że nadal trzeba doskonalić nowe i poznane już elementy– porażka pokazuje nam jakie elementy musimy poprawić, żeby się rozwinąć i następnym razem wygrać. Nie krytyka lecz konstruktywna informacja zwrotna jest konieczna, aby zawodnicy wiedzieli, że nie wszystko poszło idealnie i nadal trzeba trenować, aby poprawić niedoskonałości. Po finale pytałem, aby uzyskać odpowiedzi od zawodników, które z uczonych na treningach elementów wymagają jeszcze poprawy. Następnie wymieniłem kilka ogólnych uwag (nie skupiałem się na każdym indywidualnie jak to zrobiłem przy pochwałach) i powiedziałem, że w najbliższym czasie będziemy nad nimi pracować, tak aby wszyscy wykonywali je jeszcze lepiej.
  5. Uczy przegrywać – jeśli zająłeś drugiej miejsce w turnieju, to musiałeś przegrać co najmniej jeden mecz. Porażkę należy przetrawić i zaakceptować to, że ktoś był tego dnia od nas lepszy. Moi podopieczni od razu po spotkaniu byli źli, rozczarowani, czuli się pokrzywdzeni przez sędziego, niektórzy płakali. Moją rolą było ich pocieszyć, ale także spokojnym głosem stwierdzić, że ktoś w danym meczu zdobył więcej bramek od nas (w tym przypadku strzelił więcej rzutów karnych) i nie należy z tego robić tragedii. Wszystko to miało na celu jak najszybsze dotarcie do ich świadomości, uspokojenie i przekierowanie ich myśli z „żałoby” po przegranej, na radość ze zdobycia drugiego miejsca w turnieju. Oczywiście każdy z nas potrzebuje innej ilości czasu, aby pogodzić się z porażką. Na szczęście małe dzieci nie rozpamiętują zbyt długo, co bardzo ułatwia pracę trenerowi w tym aspekcie.
  6. Rodzice są zadowoleni – oczywiście wszyscy rodzice powinni zawsze wspierać swoje dziecko oraz zauważać i nagradzać wszelkie dobre elementy w jego grze. Jednak w rzeczywistości, mimo tłumaczenia tego opiekunom przez nas trenerów, różnie to bywa. Rodzice byli wychowywani niejednakowo i szczególnie tym, którzy wyrastali w ogniu krytyki, bardzo trudno przestawić się na moc pochwał dla swojego dziecka. Dlatego zajęcie drugiego miejsca zaspokaja ego „krytykanckich” rodziców i patrzą oni na świat przez bardziej różowe okulary. Stąd też było wiele gratulacji, ciepłych słów, uśmiechów, wsparcia, szczególnie po przegranym finale. Jest to także świetny moment, aby przypominać go dorosłym w przyszłości gdy zauważycie, że wytwarzają zbyt dużą presję i są zbyt wymagający w stosunku do swojego dziecka.

Niezaprzeczalnie dojście do finału niesie ze sobą wiele pozytywnych aspektów. Można by jeszcze wśród nich wymienić podnoszenie pewność siebie, przyzwyczajanie do rywalizowania w warunkach zwiększonej presji czy choćby więcej rozegranych meczów. Jednak większość tych pozytywów łączy się dla mnie nierozerwalnie ze stylem gry jaki chcemy nauczyć i wpoić drużynie, a przede wszystkim zawodnikom, którzy ją tworzą. Dlatego podkreślałem to już wielokrotnie, osiągnięcie dobrego wyniku u dzieci powinno być pochodną ich rozwoju i treningu, a nie celem samym w sobie.

Rozmowa z dziecięcą drużyną, to sztuka. Trener musi czuć „chwilę” i wiedzieć, kiedy na co może sobie pozwolić. Pochwały kontra zwrócenia uwagi, podniesiony ton głosu kontra cichy ton głosu, energiczność kontra spokój, pytanie kontra stwierdzanie – to tylko nieliczne parametry, które szkoleniowiec musi wyważyć i dobrać ich odpowiednią dawkę czy natężenie. Każdy z nas sam musi znaleźć złoty środek, gdyż nie uczą nas tego w szkołach czy na kursach. Próbujcie różnych rzeczy, analizujcie i wyciągajcie wnioski, a zobaczycie o ile zwiększycie nad sobą kontrolę.

Dodaj komentarz