Gdzie się podziały zwody?

W pierwszy weekend grudnia, razem z dwoma trenerami Królewskich, miałem możliwość oglądania niecodziennego jak na Polskie warunki wydarzenia. Mowa o III edycji Lech Cup. Zaproszenia przyjęły tak znakomite marki piłkarskie jak: FC Barcelona, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn czy PSG. Obejrzeliśmy wszystkie mecze, większość z nich nagrywając. Małe boisko, czterech plus bramkarz i mecz za meczem bez dłuższych przerw.
Oglądając spotkania zacząłem zastanawiać się, gdzie dlaczego gracze nie używają pewnych zwodów. Przez cały turniej nie widziałem(chyba, że akurat mrugnąłem powieką 🙂 ) np. pojedynczego lub podwójnego zwodu z przełożeniem, zatrzymania piłki i „tańca” przed nią. Zwód z przełożeniem jest nauczany jako jeden z pierwszych w Polsce. Nie twierdzę, że jest to złe, tylko że najlepsi w grze tego nie stosują! Dlaczego tak się dzieje?

Wydaje mi się, że chodzi o tempo gry oraz podejmowanie decyzji. Boiskowa akcja jest prowadzona tak szybko, że wykonanie zwodu z kategorii tych, które wymieniłem wyżej, po prostu przesadnie ją zwalnia. Zawodnicy, których grę widziałem, bardzo szybko podejmowali decyzję i mieli przygotowane zagranie dużo wcześniej niż dotarła do nich piłka. Skoro byli 1-2 kroki przed przeciwnikiem(po pierwsze rywal nie wie, co zrobię, a po drugie ja już dawno wiem), w jakim celu mieli jeszcze robić zwód…
Czy widzieliście Messiego chcącego oszukać przeciwnika w jakiś skomplikowany sposób? Zawodnik ten wykorzystuje przede wszystkim dynamiczne przemieszczanie się na krótkim odcinku, balans ciałem oraz zmianę tempa i kierunku biegu z piłką. Oczywiście jest to pewne uproszczenie, ponieważ Lionel funkcjonuje na boisku wśród znakomitych partnerów, którzy mu bardzo pomagają.
Do tej pory drybling kojarzył mi się z poruszaniem się z piłką i wykonywaniem dużej ilości skomplikowanych zwodów, najlepiej efektownych. Nie ma to jak założyć przeciwnikowi siatkę bądź zakręcić nim tak, że nie będzie wiedzieć jak się nazywa. Jednak widzimy tego coraz mniej w grze… Lech Cup zmusił mnie do refleksji i przedefiniowania pojęcia. Teraz drybling dla mnie to przemieszczanie się z piłką ze zmiana kierunku i tempa.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Turniej w Poznaniu potwierdził, że obraliśmy dobry kierunek w szkoleniu zawodników w Królewskich, co mnie osobiście bardzo cieszy.

Dodaj komentarz