Czy życzy sobie Pan/Pani komfort? Nie, dziękuję.

Spotkałem na swojej drodze Jacka Walkiewicza, psychologa z 25-letnim stażem. Jest to kolejna interesująca osoba, przemawiająca w sposób, który ja „kupuję”. Mam nadzieję, że obejrzeliście powyższe wystąpienie Pana Jacka na Tedx, ponieważ chciałbym do pewnej jego części się odwołać(chociaż całe jest rewelacyjne i dostarcza materiału na kilka blogowych wpisów).

Nie on pierwszy zwrócił moją uwagę na komfort, jaki serwujemy sobie podczas naszego życia. Co rozumiemy pod tym pojęciem? Sfera komfortu to życie w sposób uporządkowany, zaplanowany, rutynowy, niezmienny. Wszyscy do niego dążymy i jesteśmy zadowoleni jeśli udaje się nam je osiągnąć. Tylko czy aby na pewno jest ono dla Nas aż tak dobre? Co takiego z niego mamy, że tak bardzo chcemy je zachować?

My-ludzie, z natury jesteśmy leniwi i nie traktujcie tego jak zarzutu z mojej strony. Ktoś mądrze pomyślał przy „konstruowaniu” nas. W innym przypadku zapracowalibyśmy się na śmierć(chociaż to się dzieje i nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wielu z nas to dotyczy). Najchętniej odpoczywalibyśmy cały czas. Jednak musimy zmuszać się do robienia czegoś w życiu(pracy, nauki etc.) Codziennie zdarzają się różne momenty. Jeśli dzieje się dobrze, czujemy się komfortowo. Gdy jest źle, narzekamy i marudzimy. Spowodowane jest to nową, niespodziewaną, nieprzewidzianą sytuacją.
Nasze przyzwyczajenia to także komfort. Idąc do pizzerii zamawiamy tę samą pizzę, kupując żółty ser za każdym razem prosimy „Królewski” bądź „Goudę”. Wykonana praca się zgadza, kwota pieniędzy na koncie się zgadza, liczba godzin przed telewizorem się zgadza, liczba znajomych się zgadza. Spokojne życie, brak zagrożeń, jest OK.

Zastanówmy się teraz, ile to wszystko ma wspólnego z rozwojem. Oczywiście jeśli czytając te słowa zastanawiasz się:” A po co mam się rozwijać skoro mam to czego chcę…”, możesz kliknąć krzyżyk zamykający kartę przeglądarki i zająć się bardziej „komfortowymi” dla Ciebie sprawami. Jeśli jednak na każdym kroku chcesz: być bardziej świadomy, posiadać większą wiedzę, uczyć się nowych rzeczy, poznawać nowe smaki itd. czyli ogólnie wychodzić poza strefę komfortu, to myślę, że możesz coś wynieść z tego tekstu.

Pan Jacek mówi:„Rozwój i doświadczenie zdobywamy wtedy, gdy wchodzimy poza sferę komfortu i gdy sytuacja wykracza poza nasze pierwotne plany i oczekiwania… W sferze komfortu niewiele może się wydarzyć.”. Sporo o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że swoje życie układam tak jak większość ludzi- komfortowo. Nie oceniam tego czy jest to dobre czy złe. Uznałem, że dla mnie jest to zwyczajnie nudne i wiele z życia przez to tracę.

Zacząłem wychodzić poza strefę poczucia bezpieczeństwa. Kiedy tylko nadarza się okazja, do zrobienia czegoś nowego, staram się ją wykorzystać. Cieszę się, jeśli mimo planowania, coś idzie w innym kierunku, ponieważ wiem, że na pewno tam też się czegoś nauczę. Jeśli na mojej drodze pojawiają się przeszkody, problemy, także patrzę na nie pozytywnie. To zawsze świeże doświadczenia, wnioski, analizy.

Oczywiście dla każdego z nas przekroczenie sfery komfortu będzie oznaczało zupełnie co innego. Dla jednych będzie to kupno nowego gatunku sera, dla innych skok ze spadochronem, a jeszcze inny może zostawić państwową, pewną, nieźle płatną posadę na rzecz prowadzenia własnej firmy.

Rozwój i zdobywane doświadczenie wiąże się z czymś nieznanym, wymaga od nas poniesienia ryzyka. Im jest ono większe, tym na końcu nagroda okazalsza, ale również porażka bardziej bolesna. Wydaje mi się, że właśnie w tym należy upatrywać największej przyczyny stagnacji, braku rozwoju, niewychodzenia poza to co było i jest do tej pory.

Najważniejsze, że wszystko zależy od nas i jeśli my zdecydujemy się na małe „wywrócenie” naszego życia, zawsze znajdziemy coś nowego. Poniesiemy konsekwencje naszego działania i wyboru, dobre jak i złe. Jednak jakie by one nie były, na końcu zawsze będziemy „mądrzejsi”. A czy nie o to nam właśnie chodzi….

PS Specjalnie dla Was drodzy czytelnicy-małe, niełatwe zadanie na opuszczanie sfery komfortu. Wychodząc na cały dzień z domu nie zabierajcie ze sobą telefonu komórkowego i pieniędzy(gotówki ani kart płatniczych).  🙂

2 myśli nt. „Czy życzy sobie Pan/Pani komfort? Nie, dziękuję.

  1. warto dodać, że gdyśmy byli nie byli leniwi, to nie wynaleźli byśmy samochodu chodząc piechotą, nie wynaleźli byśmy nawet koła, bo lepiej ciągnąć sanki. Ktoś się kiedyś wkurzył, że musi pływać statkiem i wymiotować co chwila i wynalazł samolot. Ktoś muial się napracować nad telefonem, żeby nie pracować(jeździć osobiście, czekać na telegramy/listy).

    • Pewnie, że tak. Czyli można powiedzieć, że lenistwo było zalążkiem postępu. Jednak wynalezienie czegokolwiek wymaga wyjścia poza sferę komfortu, spróbowania, poniesienia porażki. Trzeba iść w nieznane, nie znając wyniku końcowego. Nie każdego na to stać.

Dodaj komentarz