Nerwy – zły doradca trenera

IMG_9060(2)

Dzisiaj zajmiemy się trenerem, a dokładnie stanem w jakim pojawia się na treningu. Większość nas szkoleniowców łączy trenowanie dzieci i młodzieży z pracą zawodową. Zatem zanim przyjedziemy na zajęcia, w ciągu dnia oddziałują na nas dziesiątki rzeczy, które mogą wywoływać określone samopoczucie, zachowania, myśli, reakcje itd. Spory w pracy, kłótnia w domu, stanie w korku w drodze na trening, nawał obowiązków służbowych, zmęczenie – to tylko niektóre z nich. Kiedy wychodzimy na boisko często zabieramy je ze sobą, a następnie przenosimy na naszych podopiecznych. Trzeba dużych umiejętności, aby sobie z nimi radzić i zostawić je za linia boczną. Poniżej znajdziecie porównanie funkcjonowania trenera zdenerwowanego i spokojnego. Pokaże Wam ono, jak ogromny wpływ mają nerwy na prowadzenie jednostki treningowej.

 

Trener zdenerwowany Trener spokojny
Szybciej – trener w tym stanie wymusza na zawodnikach, aby wszystkie działania wykonywali szybciej nie patrząc na kontekst, w którym się znajdują. W piłkę nożną nie gra się tylko szybko, potrzebna jest arytmia (przyspieszenie, zwolnienie). Nerwy powodują, że szkoleniowiec jest pobudzony, „nakręcony” i próbuje wymusić na zawodnikach taki rodzaj działań. Gdy gracze próbują robić coś szybciej najczęściej im to nie wychodzi od razu, co powoduje, że zwalniają, rodzi to dalszą frustrację trenera, nakaz przyspieszenia i koło się zamyka. W swoim tempie – trener jest w stanie rozgraniczyć kiedy zawodnicy powinni grać szybciej, a kiedy nie. Spokój szkoleniowca pozwala grającym w większym stopniu regulować tempo rozgrywki, przez co oni sami są spokojniejsi, a to przekłada się na mniejszą liczbę błędów. Nie ma poganiania, pretensji, zawodnicy sami próbują przyspieszać grę, co powoduje zadowolenie trenera.
Złe zachowanie irytuje – Dzieci są tylko dziećmi i czasami natura jest od nich silniejsza. Bywają takie treningi, że muszą się one po prostu wyszumieć, wybiegać i spożytkować energię. Zdenerwowany trener nie jest w stanie tego zrozumieć. Będzie bardzo często zwracał zawodnikom uwagę na każde odchylenie od wzorca zachowania, który ma w głowie. Będzie to doprowadzało do eskalacji emocji ponieważ dzieci słuchają tylko na krótką metę. Trener będzie starał się udowodnić, że znajdzie sposób, aby zdyscyplinować grupę. Na samym końcu gracze zostaną ukarani brakiem gry bądź wcześniejszym zakończeniem zajęć z powodu nieodpowiedniego zachowania. „Akceptuje” złe zachowanie – po tej stronie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Złe zachowanie trener traktuje jako naturalny element np. dzieciństwa. Na pewne rzeczy szkoleniowiec świadomie przymyka oko, jeśli dzieci przesadzają, to reaguje w sposób wyważony, spokojny. Podczas „trudnych” treningów zdaje sobie sprawę, że danego dnia należy być może odpuścić i zamiast próbować nauczyć czegoś konkretnego na siłę, zająć wszystkich np. meczem i nie dać czasu na nieodpowiednie zachowania. Nauczyciel w tym stanie nie próbuje udowodnić, że za wszelką cenę poradzi sobie z grupą. Używa natomiast dyskretnych, skutecznych rozwiązań.
Dostrzega więcej błędów – zdenerwowany trener dostrzega błędy, a dobre zagrania przyjmuje za oczywistość i mało zwraca na nie uwagę. Często reaguje po nieudanej akcji, wymachuje rękami, wygłasza dezaprobatę. Nie ma miejsca na popełnianie błędów i wyciąganie z nich wniosków. Takie postępowanie obniża poczucie własnej wartości dzieci, co przekłada się na brak odwagi w podejmowaniu decyzji i ryzyka. Nie koncentruje się na błędach – spokojny trener dostrzega błędy, ale nie reaguje na nie za każdym razem, używając przy tym całej palety wyrazistych gestów. Jego niezalana emocjami świadomość wie, że pomyłki są po to, żeby wyciągać z nich wnioski i czegoś się dzięki nim uczyć. Dzieci tym samym mają większą swobodę działania ponieważ szkoleniowiec nie nakłada na nich dodatkowej presji, co przekłada się na ich większą pewność siebie i odwagę w podejmowaniu decyzji, ryzykowaniu.
Wymaga zbyt dużo – u zdenerwowanego trenera lista wymagań rośnie. Podopieczni mają perfekcyjnie podawać, celnie strzelać, tworzyć linie podania, skutecznie kryć, za każdym razem zdobywać gole itd. Najczęściej dzieci nie są w stanie tego spełnić, co przekłada się na narastającą frustrację szkoleniowca. Wymaga odpowiednio – trener zdaje sobie sprawę z poziomu swoich podopiecznych i wymaga od nich tyle ile jest w stanie z zawodników na danym etapie „wycisnąć”.
Podnosi głos – Dziecko podczas zajęć skoncentrowane jest na piłce więc głos trenera jest pierwszym środkiem przekazu, który do niego dociera. Kiedy w grę wchodzi stres, zdenerwowanie, to bez względu czy znajdujemy się na boisku, na trybunach, w domu, w pracy tracimy nad nim kontrolę. Zaczynamy mówić podniesionym, pretensjonalnym tonem często samemu tego nie słysząc. Są momenty kiedy „krzyk” pomaga, ale jeśli trener chce stworzyć środowisko, w którym będzie chciał czegoś nauczyć dzieci, wtedy już niekoniecznie. Jeśli przez cały czas głos nacechowany jest wysokim decybelami i niekorzystną energią, to prędzej czy później odbije się on negatywnie na jego adresatach. Świadomie używa głosu – kiedy nie ma nerwów, ton głosu nie jest pretensjonalny i nie ma negatywnego ładunku energetycznego. Jeśli umiejętności trenera są wysokie, może on świadomie dobierać swoją głośność do konkretnej sytuacji np. kiedy chce coś podkreślić, zmotywować powie głośniej, kiedy chce uspokoić, zyskać uwagę ściszy głos. Wszystko jest wtedy pod kontrolą. Dziecko czuje, że trener jest spokojny, przewidywalny, a ton głosu (nawet wysoki) odbierze jako wskazówkę, a nie pretensję.
Winni wszyscy tylko nie ja – zdenerwowany trener nie myśli o sobie jako o przyczynie słabego treningu, tylko zwala winę na zawodników. Jeśli coś idzie nie tak, nie koryguje założonego wcześniej planu, nie obchodzi go rozwój zawodników, patrzy tylko na własne ego. Na siłę próbuje udowodnić, że to co przygotował jest super więc zawodnicy będą robić to do momentu, aż zacznie wychodzić. Choćby miało to trwać do końca zajęć. Ja jestem winny – szuka przyczyny złego treningu w sobie, nie zwala winy na graczy. Próbuje reagować na bieżąco (korygować, zmieniać, pomijać), aby stworzyć zawodnikom najbardziej przyjazne środowisko do rozwoju. Chowa w ten sposób ego do kieszeni.
Dużo krytykuje, mało chwali – czy będąc zdenerwowanym jesteśmy w stanie kogoś często chwalić? Raczej będzie ciężko. A nadmierna krytyka niesie spustoszenie w głowach młodych piłkarzy wpływając na ich postawę na boisku. Później trener nie rozumie dlaczego jego podopieczni nie podejmują pojedynku 1v1, są mało aktywni, niepewni, zdemotywowani do dalszego wysiłku. Dużo chwali, mało krytykuje – spokój przekłada się na większą ilość pochwał, co w konsekwencji daje dzieciom więcej radości z gry, euforii, uśmiechu. Trening toczy się zupełnie innym, pozytywnym życiem. Przyswajanie nowych elementów odbywa się szybciej, ponieważ zawodnicy reagują na pochwały i są bardziej zmotywowani do dalszej pracy.
Nie uśmiecha się – twarz zdenerwowanego człowieka zazwyczaj jest napięta, wykrzywiona, wyraża zaniepokojenie, agresję. Ze świecą szukać uśmiechu, który jest kluczowym elementem dobrych relacji z dziećmi. Uśmiecha się – trener spokojny, to trener zrelaksowany, z łagodnym wyrazem twarzy i rozluźnionymi mięśniami. Częsty uśmiech powoduje, że dzieci chętniej wchodzą ze szkoleniowcem w interakcje, nie boją się go, bardziej go lubią.
Instruuje – wynika to z tego, że wszystko ma być na tu i teraz, nie ma więc czasu na pytania (chyba, że retoryczne) i dochodzenie do rozwiązań przez zawodnika. Podaj, strzelaj, graj szybciej, lepiej itp. Rozkazy, instrukcje, pełna kontrola, brak inwencji zawodników, efekt natychmiastowy na krótką metę. Pyta – spokojnemu trenerowi nie spieszy się, przez to może poświęcić czas na zadawanie pytań. Zawodnicy mogą bardziej kreować boiskową rzeczywistość, zmuszani są do myślenia, proces nauczania trwa dłużej, ale jest efektywniejszy.
Negatywny odbiór treningu – trener wraca po zajęciach do domu i wszystko co wydarzyło się na nich, widzi w czarnych barwach. Wprowadza go to w jeszcze gorszy nastrój. Pozytywny odbiór treningu – nawet jeśli było coś nie tak na treningu, trener jest w stanie przetłumaczyć sobie, że tak się dzieje, że zajęcia nie mogą być w pełni uporządkowane i czasami po prostu nie zrealizuje się w 100% tego, co sobie zaplanujemy.

Widzicie zatem jak kolosalne mogą być różnice w zależności od zdenerwowania lub jego braku. Powyższa tabela zawiera rzeczy, których sam doświadczyłem. Długo obserwowałem własne odczucia, emocje, reakcje, zachowania i z nimi wiąże się pierwszy powód, dla którego piszę ten tekst. Chciałem mieć czarno na białym podsumowanie, do którego będę mógł wrócić zawsze wtedy kiedy tylko będę tego potrzebować. Sporo nad sobą pracowałem i zrobiłem już duże postępy, ale nie potrafię jeszcze nad tym wszystkim co opisałem zapanować. Drugi powód to Wy drodzy trenerzy i trenerki. Być może po lekturze tego artykułu otworzycie oczy na pewne sytuacje, które dzieją się na Waszych zajęciach. Być może moment uświadomienia sobie skąd one pochodzą, będzie początkiem zmian, które wprowadzicie. A największymi ich beneficjentami będą dzieciaki, na których dobru mi bardzo zależy.

A Ty? Obserwowałeś siebie pod tym kątem? Masz jakieś doświadczenia? Jeśli tak, to proszę podziel się nimi w komentarzach. Dzięki temu przyszli czytelnicy będą mogli wyciągnąć dla siebie dodatkową wartość.

Jestem Ci ogromnie wdzięczny za to, że poświęciłeś czas i przeczytałeś ten tekst. Jeśli uważasz, że jest on wartościowy, będę wdzięczny jeśli poświęcisz minutę i udostępnisz bądź prześlesz go dalej.

Inne artykuły:

12 różnic między hiszpańską a polską piłką nożną

Jak czytać trenera? 10-punktowa mapa dla rodzica i nie tylko.

Zagrałem na wynik…

Trenerska refleksja nad sobą samym

Get Free Email Updates!

Zapisz się teraz i otrzymuj wiadomość mailową, gdy dodam nowy artykuł!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Podziel się z innymi

1 myśl w temacie “Nerwy – zły doradca trenera

  1. Napiszcie też taki artykuł o rodzicach. Podpowiedź tytuł „dlaczego Trener wie co robi” lub „jak spokojnie rozwijać z trenerem” może też być o sposobie zapłaty i szacunku jaki otrzymujemy w porównaniu do akademii zachodnich. Ostatnio otwieram tylko artykuły pouczające nas co mamy robić. Słuchałem ostatnio takiego mądrego dziennikarza który rozmawiał z „doświadczonym” trenerem(staż 7 letni). Rozmawiali właśnie o naszym zachowaniu, dziennikarz szybko wyprostował temat porównując nas Niemców i Hiszpanów. Ujęli to tak” w Hiszpanii trener ma 10 miesięcy słońce i dzieciaki które chetnie biegają z piłką po podwórku, w Niemczech trener stać na wakacje 2 razy do roku a jego praca jest wspierana przez DFB, w Polsce masz 10 miesięcy wiatr i deszcz, prezes i rodzice cię nie szanują i robisz to za grosze od rana do wieczora lub krótko po robocie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *