O skrajnościach

I, Luca Galuzzi [CC-BY-SA-2.5 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5) ], undefined

Skrajność czyli fakt, zjawisko występujące w krańcowej postaci(przynajmniej tak mówi definicja w słowniku języka polskiego). Postanowiłem zając się tym zagadnieniem ponieważ zauważyłem, że mamy bardzo duże tendencje do popadania w skrajności.

Często możemy usłyszeć, że coś ma swoje plusy i swoje minusy. Bardzo się z tym zgadzam. Nie ma niczego co byłoby tylko dobre, wspaniałe, pozytywne jak również nie występuje nic co wiąże się wyłącznie ze złem, beznadzieją i negatywem. Świetnie ujął to Mateusz Grzesiak w jednym ze swoich wpisów na facebooku:

„Wszystko jest dualne – pozytywne nie istnieje bez negatywnego, dobre bez złego tak jak północ bez południa czy lewy bez prawego.

Opowiadanie się po jednej konkretnej stronie, zaburza nam pole widzenia. To tak jak byśmy stanęli na klifie i patrzyli daleko w morze. Gdybyśmy na chwilę pozbyli się naszego doświadczenia, wiedzy, obrazów z głowy, moglibyśmy stwierdzić, że tak naprawdę nie ma ziemi, bo widzimy tylko morze. Wydaje mi się, że jest to dobry przykład na pokazanie skrajności. Bardzo często poruszamy się między nimi zapominając, że pomiędzy krańcowymi postaciami też coś występuje. Tylko czarne i białe? A gdzie odcienie tych kolorów?

Wypośrodkowanie wymaga od nas pewnego wysiłku intelektualnego. Zajęcie pozycji, która pozwoli nam patrzeć w jedna i drugą stronę, wiąże się przede wszystkim z myśleniem. Musimy bacznie obserwować i analizować naszą rzeczywistość, co bez percepcji i procesów myślowych może być ciężkie do wykonania. Dobrze jest także posiadać rozległą wiedzę na dany temat bądź umiejętność jej szukania np. w internecie, do którego mamy dostęp praktycznie z każdego miejsca.

Część diet, na które przechodzi dużo osób jest takim popadaniem w skrajności, które w dłuższej perspektywie nie daje im żadnych efektów. Z etapu, w którym jedzą za dużo lub wręcz obżerają się, przechodzą w głodówki oparte na soczkach, wodzie i znikomej ilości kalorii. Gdy po pewnym czasie wchodzą na wagę i czują się usatysfakcjonowani(lecz wygłodzeni), wracają do poprzednich nawyków, które prowadzą ich do punktu wyjścia.

Ponieważ jest to blog o tematyce piłkarskiej, nie może zabraknąć przełożenia tego o czym piszę na piłkę nożną.

Świetnym przykładem skrajności w jakie popadamy my trenerzy, jest „gra na wynik” bądź zupełnie odwrotnie. Mówi się, że jednym z największych błędów jakie popełniamy w szkoleniu dzieci i młodzieży jest zwycięstwo za wszelką cenę. Trener chce zatrzymać u siebie najlepszych zawodników, nie zwracając uwagi na ich dalszy rozwój, aby wygrać mistrzostwo gminy, miasta, województwa czy Polski. Gracze z największymi umiejętnościami grają większość czasu, ci z mniejszymi „grzeją ławę”. Powoli w Polsce zaczynamy wychodzić z tej skrajności. Tylko czy aby na pewno nie wchodzimy w drugą?
Spotkałem trenera, który poszedł w zupełnie przeciwnym kierunku, stanął na innym klifie. Mówi on:„nieważny jest wynik, liczy się zabawa”. Nikt nie myśli o mistrzostwie. Czy przegrają czy wygrają, cały czas jest super. Bawią się. Ze skrajności w skrajność.
Dopiero niedawno udało mi się zrozumieć jak to wypośrodkować, chociaż czytałem o tym od dłuższego czasu. W najlepszych klubach europejskich zawodnicy wychodzą na boisko po to żeby wygrać. Jednak musi się to odbywać według ściśle określonych zasad. Mamy szanować przeciwnika, grać stylem jaki wypracowujemy na treningach i trzymać się go bez względu na wynik spotkania.

By DSP-user (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) ], via Wikimedia Commons

Kolejny przykład to planowanie. Nie wyobrażam sobie, żeby w profesjonalnej akademii piłkarskiej proces szkolenia nie był zaplanowany. Jednak pamiętając, że jest to praca z drugim człowiekiem(m.in o której pisze tutaj Daniel Pawłowski), musimy zostawić sobie przestrzeń, furtkę czy jak to tam nazwać do tego, żeby ten plan zmodyfikować, rozszerzyć bądź dostosować. Musi charakteryzować nas więc jeszcze jedna cecha, o której wcześniej nie wspomniałem- otwartość.

Według mnie idealnym przepisem na piłkę nożna, ale i na życie jest robienie wszystkiego „z głową” i nie pchanie się w skrajności gdyż dosyć mocno nas ograniczają, a czasami wręcz wyrządzają krzywdę. Od pewnego czasu zawsze staram się znaleźć kompromis między krańcowymi postaciami. Dzięki temu nabywam nową wiedzę, dogłębniej analizuję, dyskutuję i poznaję zdania innych osób, dostrzegam więcej, a przede wszystkim robię jeszcze większy użytek z tego, co znajduję się w mojej głowie.

Dodaj komentarz