O tym jak moja świadomość wzrosła

File:Communication sender-message-reciever.png

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że każda chwila mojego życia mnie zmienia. Czy to spotkanie z drugim człowiekiem, zwierzęciem, zjawiskiem przyrody, problemem- wszystko ma na mnie niebagatelny wpływ. Dlaczego zacząłem lepiej komunikować się z ludźmi? Dlaczego moje życie stało się fajniejsze? Dlaczego cały czas szukam nowych ścieżek rozwoju? Co sprawiło, że zacząłem dostrzegać to, czego nie widziałem przez 25 lat życia?

Odpowiedź w moim przypadku brzmi- rozwój osobisty. Spróbowałem znaleźć dla Was w sieci odpowiednią jego definicje, ale doszedłem do wniosku, że wspomniany wyżej rozwój może znaczyć dla każdego zupełnie coś innego. Ja opiszę go następująco: rozwój osobisty to praca nad sobą(najczęściej pod wpływem jakiejś osoby, której świadomość zaczyna ukazywać się w nas samych), dzięki której jakość naszego życia realnego i duchowego „wzrasta”.  Stajemy się bardziej świadomymi obywatelami świata, którzy więcej rozumieją.

W Polsce jest wielu trenerów/coachów zajmujących się rozwojem osobistym, na który składają się: NLP(programowanie neurolingwistyczne), hipnoza, motywacja, osiąganie celów, itd. Ja na tą chwilę ograniczyłem się do śledzenia dwóch, nieprzeciętnych ludzi: Mateusza Grzesiaka i Adama Dębowskiego. Dowiedziałem się o nich od znajomego 3-4 lata temu i od tamtej pory z ciekawością podążam za tym, co oni głoszą. Byłem na jednym szkoleniu oraz kilku spotkaniach, które były możliwością dyskusji na temat nowo wydanej książki. To właśnie z nich oraz z internetu czerpię najwięcej. Jedne rzeczy mi się podobają, drugie nie. Wybieram te rzeczy, na których wybór pozwala mi mój poziom świadomości. Fajnie byłoby kiedyś udać się na kilkudniowe szkolenie, jednak wymaga to dużych nakładów finansowych. Ostatnio miałem przyjemność być na wystąpieniu Pani Iwony Majewskiej-Opiełki i na pewno do jej twórczości także w najbliższym czasie zajrzę.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Myślę, że to do czego doszedłem ostatnio warte jest przekazania, drodzy czytelnicy. Mało kto w życiu codziennym zdaje sobie sprawę i pamięta o tym, co napiszę poniżej. Każda z nas, osób pracujących z drugim człowiekiem(m.in.: nauczyciele, trenerzy, ale także rodzice swojego dziecka), jest dla niego takim samym trenerem rozwoju osobistego, jak dla mnie są Mateusz i Adam. Różnica polega tylko na tym, że nie robimy tego zawodowo, nie pobieramy za to wynagrodzenia i mamy bardzo małą tego świadomość.
Jeśli chcemy być wiarygodnymi w tym co robimy, musimy przestrzegać tego, co przekazujemy naszym podopiecznym. Jeśli mówimy im, że jedzenie w fast foodach jest niezdrowe i nie powinniśmy tak jadać częściej niż raz w miesiącu, sami powinniśmy tak robić. Gdy przedstawiamy dzieciom lub młodzieży zalety aktywności fizycznej, sami powinniśmy prowadzić aktywny tryb życia. Gdy komunikujemy się, używajmy zrozumiałych słów i gestów. Unikajmy niedopowiedzeń i czytania w myślach innych osób. Nie sugerujmy się do końca tym co widzimy lub tym co ktoś nam o kimś powiedział. Pytajmy, sprawdzajmy, odwołujmy się do faktów. Kiedy nasi uczniowie są już w odpowiednim wieku i mają swoje problemy, pomagajmy im je rozwiązywać. Z drugiej strony zostawmy miejsce na błędy, na których człowiek najlepiej się uczy.

Nasi wychowankowie to plastelina. Naszym zdaniem ulepić z nich najpiękniejsze postacie jakie jesteśmy w stanie. Liczy się każde słowo, gest, nasz humor, autentyczność w tym co robimy, sprawiedliwość, uczciwość i dużo, dużo więcej. Pamiętajmy, że rozwijając siebie, rozwijamy naszych podopiecznych. W taki sposób to nasze „ulepszanie” będzie zataczać coraz szersze kręgi i świat będzie stawać się coraz bardziej świadomy i „lepszy”.

Nikogo do niczego nie namawiam. Informuje Was tylko, że takie postacie jak Mateusz, Adam i Pani Iwona istnieją. Mi oni bardzo pomogli dlatego dzielę się tym z Wami. Jeśli „sięgniecie po nich” i powiecie: „beznadzieja”– ok, macie do tego prawo. Jeśli natomiast Was to wciągnie, to właśnie krąg się poszerzył, a ja jestem szczęśliwy, że jesteśmy kolejny, malutki krok do przodu w świadomości i „lepszości”. 🙂

Jedna myśl nt. „O tym jak moja świadomość wzrosła

  1. Rozwój osobisty to fajna sprawa. Sam go praktykuję świadomie od listopada zeszłego roku i już teraz zauważam poważne różnice w sobie. Ciekawe jest to, że od jakiegoś czasu dużo się o tym rozwoju osobistym mówi w mediach i na ulicy. Szkoda tylko, że tak mało osób faktycznie nim się interesuje. O ile łatwiejsze byłoby życie, gdyby każdy znał podstawowe prawo NLS – „W każdym działaniu człowieka jest pozytywna intencja”?
    Fajnie z kolei, że tak dużo jest blogów na ten temat, to zawsze można znaleźć jakąś pomoc, jakiegoś coacha, który swoimi wpisami pomaga wykorzystać okazje stawiane przez życie (problemy przecież nie istnieją 😉 )

Dodaj komentarz