„Podaj!” – podpowiedzi a kreatywność. 10 wniosków dla trenera.

IMG_8753

KS Królewscy Płock – rocznik 2008

Co i raz napotykam całe teksty, komentarze bądź wzmianki o tym, że my trenerzy powinniśmy rozwijać kreatywność i inteligencję u zawodników. Aby tak się działo, muszą się oni z treningu na trening stawać coraz bardziej samodzielni oraz rozwiązywać rosnącą liczbę boiskowych problemów. Jednym z niezbędnych warunków do samodzielności jest pozwolenie zawodnikowi na podejmowanie decyzji, popełnianie błędów, analizowanie i wyciąganie z nich wniosków. Piłkarze nie powinni więc dostawać gotowych rozwiązań na tacy, czego nie wie lub nie rozumie duża część trenerów jak i rodziców.

Pomysł na ten artykuł urodził się po jednym ze sparingów chłopców rocznika 2008 KS Królewscy Płock. Chciałbym dzisiaj przeanalizować proces zachodzący w głowie zawodnika po wydaje się niewinnej, nic nieznaczącej, wypowiedzianej w „dobrej” wierze przez trenera lub rodziców komendzie/podpowiedzi „podaj!”. Tekst ten ma za zadanie przedstawić problem samodzielności na boisku, a nie model myślowy czy jeszcze coś innego.

Adaś mam na imię, 7 lat już żyję. Kocham piłkę nożną. Dlaczego? Bo strasznie lubię się kiwać i strzelać bramki. Nie boję się nikogo, pokonam każdego bramkarza. Nie lubię oddawać piłki komu innemu ponieważ nie będę mógł zdobywać goli, a one są najważniejsze! Nic mnie bardziej nie cieszy niż wkopanie piłki do bramki przeciwnika!

Pewnego pięknego, słonecznego dnia graliśmy mecz z inną drużyną. Zabieram piłkę przeciwnikowi w okolicy środka boiska, rodzice wiwatują i krzyczą „brawo Adaś!”. Zbliżam się z nią do pola karnego, a tu nagle wybiega do mnie przeciwnik. Czy mówiłem już Wam, że nikogo się nie boję? Więc szybko przygotowuję plan jak sobie z nimi poradzić. Pełna gotowość, widzę tylko piłkę, obrońców, bramkarza i bramkę. Nagle słyszę krzyk „podaj do Tomka!”. Jak to podaj, przecież wtedy nie strzelę bramki! Do kogo? Do Tomka? Dlaczego do niego? Dobra podniosę głowę, rozejrzę się i poszukam tego Tomka. Żeby mi tylko w tym czasie nikt nie zabrał piłki. No rzeczywiście jest Tomek, biegnie po drugiej stronie boiska. Ale po co mam zostawić mój plan i mu podać, tym bardziej, że niedaleko niego jest przeciwnik… Kurcze, trener jakiś czerwony, twarz mu się wykrzywia, coraz bardziej się drze, to chyba robię coś nie tak. Lepiej podam piłkę, bo mnie zdejmie z boiska i dostanę ochrzan, a strasznie tego nie lubię.

Podałem, Tomek strzelił gola, wszyscy się bardzo cieszyli, nawet trochę ja, bo wygraliśmy mecz. Trener mnie pochwalił, poklepał po ramieniu. Widziałem, że był ze mnie zadowolony. Żebym tylko jeszcze wiedział dlaczego? Przecież nie strzeliłem bramki. Dlaczego mam oddawać piłkę, żeby ktoś inny je strzelał? Dlaczego musiałem to zrobić akurat wtedy kiedy byłem już tak blisko bramki? Coś tam trener mówił o tych podaniach, ale nie ćwiczyliśmy tego wcale i nagle mam to robić? Dlaczego nie mogłem spróbować oszukać tego obrońcy (mówiłem już, że nikogo się nie boję?), tym bardziej że było dużo wolnego miejsca? Ciekawe czy trener to widział stojąc z boku boiska? Dałbym sobie radę, a jak nie, to za drugim razem może bym podał sam z siebie. Mam mętlik w głowie, trener nic nie wytłumaczył, cały czas chodzi dumny i powtarza wszystkim wokół, że wygraliśmy. Tylko co mi po tym jak nie strzeliłem gola… Dobre jest w tym wszystkim to, że jak robię to co on krzyczy, to unikam ochrzanów. A to już coś! Na szczęście mogę pograć z kolegami na podwórku, gdzie nikt mi nie mówi co mam robić. Tam to dopiero jest radocha. Strzelam zawsze najwięcej bramek.

Wnioski z powyższego tekstu:

  1. Podniesienie głowy i podanie jest decyzją krzyczącego. Zawodnik po akcji nadal nie ma o tym „zielonego” pojęcia, a wykonuje „polecenie” tylko po to, żeby uniknąć cierpienia w postaci ochrzanu lub ściągnięcia z boiska. Pomyśl jak się czujesz, gdy czegoś nie rozumiesz, a ktoś karze ci to zrobić…
  2. Chcemy „podpowiedzieć” – używajmy pytań, a odpowiedzi na nie szukajmy w grze zawodnika.
  3. Miejmy pewność, że dany element jest przez dzieci w danym wieku rozumiany. 7latek nie rozumie konceptu podania, choć poda piłkę np. z braku pewności siebie.
  4. „Ile razy ci mówiłem, że…”. A ile razy to z zawodnikami ćwiczyłeś?
  5. Czy zawodnicy mają miejsce na niepowodzenia? Tylko popełnione błędy czegoś ich uczą. W biznesie poszukiwani są ludzie, którzy przeszli przez bankructwo i się podnieśli. Jak myślisz dlaczego?
  6. Trenowani przeze mnie chłopcy/dziewczęta wygrywają, jestem super trenerem. Wiesz czym jest ego? Jeśli nie to Ci podpowiem, to intelektualny obraz nas samych. Karmienie go zwycięstwami 7-latków i budowanie na nich obrazu siebie jako super trenera, to chybiony pomysł.
  7. Dla małych dzieci radość z gry jest ważniejsza niż wyniki, a indywidualne strzelenie bramki stoi wyżej niż wygrana drużyny. U starszych zaczyna się to zmieniać więc wtedy zacznij mówić o zespole i podaniach.
  8. Pamiętaj, że niektóre sytuacje wyglądają z boku inaczej niż na boisku.
  9. Nie przesadzaj z kontrolowaniem zawodników w czasie meczu, bo i tak mało już jesteś w stanie zmienić.
  10. Konfucjusz kiedyś powiedział: „Powiedz a zapomnę, pokaż a zapamiętam, pozwól zrobić a zrozumiem”. Kiedy nauczysz się czegoś trwalej? Gdy do rozwiązania dojdziesz sam wykorzystując wskazówki nauczyciela, czy gdy dostaniesz gotowe rozwiązanie i je po prostu powtórzysz?

Dodaj komentarz