Przemiana zawodnika w trenera

img_6783

Zawsze jakiś procent zawodników zostaje trenerami. Ze mną było podobnie, chociaż nigdy nie myślałem o tym, żeby być szkoleniowcem. Interesowało mnie przede wszystkim bycie w centrum akcji i aktywne uczestniczenie w wydarzeniach boiskowych. Życie napisało jednak inny scenariusz. Metamorfoza – o tym w dzisiejszym tekście.

Trenowałem piłkę nożną przez kilkanaście lat w drugim pod względem wielkości klubie w moim mieście, a mianowicie w Stoczniowcu Płock. Podczas mojej przygody z futbolem spotkałem się z kilkoma trenerami, którzy mieli mniejszy bądź większy wpływ na mój rozwój. Dostałem od nich, w przeważającej większości, dobre wzorce wychowawcze, to oni rozpalili we mnie miłość do futbolu, nadali mi pewne wzorce, trenowali mnie w określony sposób, poprzez który chcieli mi przekazać ich spojrzenie na tę piękną grę. Dzięki treningom i meczom zdobywałem wiedzę, doświadczenie, uczyłem się rozumieć piłkę nożną. Tak jak rodzice wychowują i kształtują swoje dzieci, często na swój obraz i podobieństwo (kwestie słuszności tego postępowania w tym miejscu pominę), tak i ja zostałem ulepiony z gliny moich trenerów. Jestem za to niezmiernie wdzięczny ponieważ m.in. dzięki nim jestem teraz tu gdzie jestem i robię to co robię. Od każdego można się czegoś nauczyć, nawet największe błędy popełniane przez kogoś, mogą być dla nas dobrą lekcją, ponieważ są potwierdzeniem, że to, co robimy zupełnie inaczej, jest pozytywne.

Dlaczego więc szkolę dzieci w naszym klubie KS Królewscy Płock według zupełnie innych wzorców niż te, które dostałem w młodości? Dlaczego nie powielam schematu tylko z niego wyszedłem? Dlaczego odrzuciłem coś, co było mi dobrze znane? Odpowiedź jest bardzo prosta, dokonała się we mnie przemiana. Spowodowana ona została dwoma grupami czynników:

  • wewnętrznymi: chęć bycia lepszą wersją siebie każdego dnia, analizowanie, myślenie, poszukiwanie nowych dróg, niespoczywanie na laurach, pozostawanie otwartym, słuchanie, obserwowanie
  • zewnętrznymi: inspirujące osoby na mojej drodze, sukcesy innych, rozwój piłki nożnej na świecie

Poniżej znajdziecie szczegóły przemiany:

Przed (ja – zawodnik) Po (ja – trener)
Wynik rywalizacji był podstawowym i jednym kryterium pracy z nami. Wynik jest wypadkową dobrej gry i ma znaczenie dla dzieci. Mnie jako trenera on nie interesuje, rywalizacja ma mi pokazać, czy moje zawodniczki/zawodnicy zrozumieli i przyswoili ćwiczone na treningach koncepty/elementy na zadowalającym poziomie
Z powyższego wynikało to, że ja, jak i pozostała 1otka grała, bo w oczach trenera dysponowaliśmy umiejętnościami dającymi największą szansę na wygranie rywalizacji. Reszta kolegów „grzała lawę” będąc żelaznymi rezerwowymi. Mówimy o wieku 9-15 lat. Wszyscy moim zawodnicy przebywają na boisku przynajmniej 50% czasu meczu bez względu na wynik.
Trening dotyczył wszystkiego i niczego, zlepek przypadkowych ćwiczeń  Trening mający cel techniczno – taktyczny, a także motoryczny i mentalny. Ćwiczenia dobrane w taki sposób, aby te cele osiągnąć
 Mały poziom szczegółowości. Ogólniki typu „podnieś głowę”, „popatrz”, „powinieneś już tam być”, „podaj”, „doskocz”, „atakuj” itd.  Duży poziom szczegółowości. Kto? Jak? Gdzie? Kiedy? Po co?
Trening bardzo rzadko zatrzymywany, brak coachingu Trening zatrzymywany często, aby zwrócić uwagę na nauczany element
 Trening opierał się na ćwiczeniach analitycznych, „na pachołkach”, bez przeciwnika.  „Gra jest najlepszym nauczycielem”. Trening oparty na grach powodujących określony problem do rozwiązania przez zawodników
 Rozwiązania boiskowych sytuacji podawane przez trenera, sterowanie, trening niewymagający myślenia, odtwórczy.  Zawodnicy sami dochodzą do rozwiązania boiskowych problemów, muszą myśleć, analizować, kreować, tworzyć.
 Twierdzenia, rozkazy  Pytania
 Trening obciążał mnie bardzo fizycznie, mentalnie mniej  Trening mocno obciąża moich podopiecznych mentalnie, fizycznie mniej
 Moi trenerzy używali gwizdka  Pracuję bez gwizdka
  W starszych kategoriach wiekowych dominowało kształtowanie cech fizycznych w oderwaniu od boiska i piłki nożnej nawet przez 3/4 treningu. Gra była dodatkiem, nagrodą na koniec części głównej treningu.  Część wstępna/rozgrzewka (w przeważającej większości wykonywana z piłką) jest zarazem czasem na realizację zaplanowanego akcentu motorycznego. Część główna treningu to tylko różnego rodzaju gry.
 Popełniane błędy były krytykowane, nagłaśniane, czasami wyśmiewane, nie szła za nimi konstruktywna informacja zwrotna  Błędy traktuję jako naturalny element szkolenia, „coś”, do czego dzieci mają prawo i wykorzystuję do poprawiania umiejętności zawodniczek/zawodników

Jak widzicie w powyższej tabeli, „przed” i „po” są jak czarny i biały, yin i yang, dwa różne, zupełnie odmienne światy, które mają prawo istnieć obok siebie. Natomiast piękne w tym wszystkim jest to, że ja jako trener mam wolność wyboru i to ja decyduję, którą drogę wybiorę. Aby jednak dokonać wyboru muszę wiedzieć, że on w ogóle jest. Pod wpływem własnych cech charakteru, wiedzy, doświadczenia i osób spotykanych na naszej drodze, zawsze będą kształtować się kolejne „po” i tylko od naszej otwartości będzie zależeć czy je dostrzeżemy.

img_6759

Zawodnicy rocznika 2008 KS Królewscy Płock

Wybrałem „po” ponieważ lubię stawiać sobie wyzwania, a ten kierunek według mnie jest zdecydowanie bardziej wymagający dla trenera. Jego obecność na zajęciach nie sprowadza się tylko do ustawienia pachołków i krzyknięcia parę razy mało konkretnych komunikatów. Szkoleniowiec musi dać z siebie więcej, być aktywny, analizować, rozumieć grę, aby wyłapywać błędy, zatrzymywać trening we właściwych momentach i zadawać odpowiednie pytania. Nie ma czasu na myślenie o niebieskich migdałach czy przejście obok zajęć. To ciężka praca wyczerpująca mentalnie.

Posiadając obecną świadomość i wiedzę, a także wypracowane na jej podstawie doświadczenie, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że mógłbym uczyć gry w piłkę moich podopiecznych tak jak ja byłem szkolony. Ten etap jest już za mną, zamknięty i nie chce do niego wracać. Jednak dopiero z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że był on konieczny, że musiałem przez niego przejść. Dzięki temu mogę teraz pisać o przemianie, która się dokonała.

Jestem przekonany, że moi podopieczni dostają ode mnie nieporównywalnie więcej niż ja przyjmowałem od swoich trenerów. Czy pozwoli to niektórym z nich na dojście do profesjonalnej kariery…nie wiem. Natomiast zdaję sobie sprawę jak mało jeszcze wiem na tym etapie i ile jeszcze przede mną niekończącej się nauki, pracy i co za tym idzie – kolejnych przemian.

Dodaj komentarz