Rodzic kontra trener. Bitwa wszech czasów.

robert-collins-333411-unsplash

Każdy z nas pełni w życiu określone role. Dziecko w szkole jest uczniem, na boisku jest zawodnikiem, w domu synem lub córką. Dorosły mężczyzna w związku z kobietą pełni rolę partnera, męża, a gdy mają potomstwo również rodzica – ojca. Analogicznie kobieta, jest żoną, partnerką, matką. W pracy bywamy pracownikami podległymi komuś lub tymi którzy stoją na czele zespołu odpowiadającego za jakiś projekt. Im bardziej aktywnie żyjemy, tym liczba ról się zwiększa. Na potrzeby dzisiejszego tekstu zajmiemy się dwoma z nich: trenerem i rodzicem (w kontekście jego roli w procesie szkolenia).

Życiowe role powinny być przyporządkowane do poszczególnych, codziennych scenariuszy, które różnią się celami czy sposobami rozwiązywania konfliktów. Jeśli nasze zachowanie jest z nimi zgodne, to  mamy duże szanse na dobre i efektywne zarządzanie naszym codziennym funkcjonowaniem. Jeśli natomiast np. zamiast bycia w domu mężem zaczynamy „szefować” żonie czy zamiast bycia żoną „matkujemy” mężczyźnie, to sami prosimy się o kłopoty. Cała sztuka w tym, aby określić sobie relacje z poszczególnymi ludźmi, aby nie dochodziło do nieporozumień.

Uważam że jest całkiem duża grupa rodziców zawodników, którzy zamiast „rodzicować” „trenerują”. Często dzieje się tak ponieważ wydaje się im, że wiedzą lepiej co należy robić, aby wyszkolić gracza. Grali kiedyś w piłkę, oglądają mecze w telewizji, czytają newsy w serwisach społecznościowych czy obserwują treningi dziecka i na tej podstawie dają sobie prawo do bycia szkoleniowcem zza pleców właściwej osoby pracującej w klubie (nie mylić z zainteresowaniem tym co dzieje się w klubie). Czasami trenerzy nie wyznaczają granic, a także nie edukują rodziców przez co brakuje tym ostatnim wiedzy, w jaki sposób powinni się zachowywać w procesie szkolenia sportowego. Po tym krótkim wprowadzeniu czas więc na określenie roli rodzica. Zestawimy ja z rolą trenera, aby mieć klarowne porównanie co zależy i należy do rodzica, a co do nauczyciela piłki nożnej.

Trener Rodzic
Sprawność ogólna
Być może wyda się to kontrowersyjne, ale trening nie jest od tego, aby poprawiać sprawność ogólną dziecka. Owszem, gra w piłkę sama w sobie w jakimś stopniu ją poprawia. Pojedyncze ćwiczenia w rozgrzewkach realizujące ten cel mogą się pojawiać, ale na więcej po prostu nie ma czasu (no chyba, że poprzez zorganizowanie dodatkowej jednostki treningowej). Jest ogromna ilość elementów „piłkarskich” do nauczenia, a sam proces nauki jest skomplikowany i rozciągnięty w czasie. Oczywiście trener może poświęcić czas na sprawność ogólną, ale wtedy zrobi to kosztem ćwiczeń z piłką. Rolą rodzic poza treningami jest dbanie o sprawność ogólną swojego dziecka. Czy opiekunowie interesują się jak wyglądają lekcje wychowania fizycznego w szkole? Czy zwalniają z nich syna lub córkę? 4 godziny lekcyjne wf-u tygodniowo, to tyle co dwa treningi w klubie. Jest to więc sporo czasu, który powinien być odpowiednio dobrze zagospodarowany. Dziecko powinno mieć styczność poza piłką nożną z innymi usprawniającymi dyscyplinami(pływanie, judo, inne gry zespołowe itd.) lub aktywnościami (przebywanie na placach zabaw, boiskach szkolnych). Rodzic powinien poświęcić swój czas i niekiedy pieniądze, aby to zorganizować.
Odżywianie
Aby być skutecznym na tym polu trener powinien świecić swoim przykładem (odżywiać się zdrowo, kupować na oczach zawodników świadomie), dostarczać informacje, tłumaczyć, kontrolować, a czasami nawet ograniczać (na wyjazdach turniejowych, obozach). Na nic więcej nie ma wpływu. Rolą rodzica jest kształtować poprawne nawyki żywieniowe swojego dziecka. Jeśli trener zwraca na nie uwagę, to należy go w tym wspierać. Jeśli nie, to powinno się to robić na własną rękę. Jak? To proste, rodzice powinni świecić przykładem ponieważ maluchy są świetnymi obserwatorami. Jeśli w domu pojawiają się duże ilości słodyczy, gazowanych napojów, tłuste, kaloryczne potrawy czy mocno przetworzone jedzenie, to nie wróży to nic dobrego. Każdy zbędny kilogram będzie dla dziecka problemem czy to w życiu (niższe poczucie własnej wartości, choroby typu cukrzyca, nadciśnienie, przeciążenia stawów) czy na boisku (wolniejsze i mniej ekonomiczne poruszanie się). Dom rodzinny jest miejsce, gdzie dziecko zajada większość posiłków i to ma największą siłę kształtującą.
Sfera mentalna
(poczucie własnej wartości, reakcje na niepowodzenia, panowanie nad emocjami itd.)
Sama piłka nożna może być świetnym czynnikiem, który będzie pozytywnie wpływał na wymienione powyżej składowe. Dużo zależy od trenera, a dokładnie od tego, jak będzie reagować na błędy popełniane przez swoich podopiecznych. Dzięki odpowiedniemu podejściu może oswajać dzieci z niepowodzeniami, sprawiać, że będą bardziej odważni podczas gry, że nie będą reagować zbyt emocjonalnie. Może się też dziać odwrotnie. Trener więc w pewnym stopniu ma wpływ na poprawę bądź pogorszenie funkcjonowania zawodnika na boisku, szczególnie w długoterminowo. Gdy dziecko pojawia się  w klubie sportowym, ma za sobą kilka lat wychowywania przez rodziców. Ich rola na tym polu jest więc kluczowa. Sport jest tak specyficzną dziedziną życia, że uwydatnia wszelkie błędy popełnione przez opiekunów podczas kształtowania małego człowieka. Jeśli dziecko szybko się poddaje, zrzuca winę na innych (broniąc się w ten sposób), płacze w trakcie gry, to jest duże prawdopodobieństwo, że rodzice nie wywiązywali się do tej pory odpowiednio dobrze ze swojej roli. Trenerowi będzie bardzo ciężko zmienić takie zachowania. Bobas przychodząc na świat jest czystą książką i to zachowania dorosłych w przygniatającej większości zapisują jej kolejne karty.
Trening w klubie
Tutaj trener jest „królem”. Od niego zależy czego i w jaki sposób będzie nauczać, jak będą wyglądać ćwiczenia, ich przebieg itp. Rola rodzica powinna kończyć się na przywiezieniu dziecka na trening bądź mecz. Tata bądź mama nie są od tego, aby udzielać dziecku rad w trakcie ćwiczeń, ingerować w nie, wyrażać swoje niezadowolenie itp. To nie ta rola. Wchodzenie w nią może powodować konflikt z trenerem, a także wpływać negatywnie na zawodnika.
Trening poza klubem
Rolą trenera jest motywować zawodników do pracy poza treningami ponieważ tak jak w przypadku sprawności ogólnej, na treningach jest zbyt mało czasu, aby poświęcać go na rzeczy, które można zrobić samemu dodatkowo. Posługiwanie się różnymi częściami stopy przy prowadzeniu czy uderzeniach, żonglerka, używanie różnych części ciała do przyjęcia piłki – do tego wystarczy futbolówka, trochę miejsca i fragment ściany (do odbijania o nią piłki). Uświadomienie rodziców na temat poza treningowej pracy to także zadanie dla trenera. Jeśli rodzic widzi, że pasją dziecka jest gra w piłkę nożną, to jego rolą jest zapewnić mu trening poza zajęciami w klubie. Trening indywidualny, gra podwórkowa, wspólne kopanie, samodoskonalenie – ważny jest czas spędzany z piłką przy nodze. Dzięki niemu dziecko lepiej czuje piłkę, porusza się z nią bardziej naturalnie, a także zbiera doświadczenie. Niektóre ww. formy zajęć wymagają środków finansowych, inne nie. Rodzic musi zdawać sobie sprawę z tego, że żeby dziecko przekuło pasję w zawód, musi dużo pracować samemu.
Mecz
Podobnie jak dwie pozycje wyżej. Założenia, skład, zmiany, zarządzanie meczem – wszystko należy do trenera. Rola rodzica podczas meczu z innym przeciwnikiem sprowadza się do kibicowania i wspierania swojego dziecka jak również całego zespołu, w którym ono występuje. Mile widziane jest także docenianie dobrych zagrań przeciwnika. Natomiast „trenerowanie” rodzica rodzi szereg problemów:
1. Zawodnik nie wie kogo ma słuchać, trenera czy rodzica?
2. Zawodnik najczęściej blokuje się, nie jest w stanie myśleć o grze, jest mu także wstyd za rodzica
3. Trener nie może skupić myśli na prowadzeniu zespołu
4. Nerwowy nastrój zaczyna udzielać się wszystkim, a przede wszystkim podnosi agresję w grze
5. Utrudnia młodym sędziom naukę sędziowania
To tylko niektóre z nich. Powyższe wynika z pomylenia ról.

Co dzieje się, gdy rodzice nie wywiązują się należycie ze swojej roli?

1. Wymagają niemożliwego od dziecka
Przykłady:
W domu podczas wychowania zwracają uwagę tylko na błędy, mało chwalą, stawiają zbyt wysokie wymagania, a później dziwią się, że dziecko ma niskie poczucie własnej wartości i nie podejmuje pojedynków 1v1 czy ucieka od piłki. Przecież powinno za każdym razem atakować na bramkę, tworzyć linię podania, chcieć piłkę itd.

Książka „Projekt rodzic”

Moją książkę "Projekt rodzic, czyli jako wychować piłkarza" można kupić już w przedsprzedaży. Dzięki temu to ja płacę za dostawę przesyłki do Twoich rąk.

Na ponad 300 stronach książki rodzic dowie się jak postępować w procesie szkolenia, aby zwiększyć szanse dziecka na zostanie profesjonalnym zawodnikiem. To także ciekawa lektura dla trenera, aby spojrzeć na gracza od trochę innej strony.



» Kliknij i zamów swój egzemplarz «

Reagują impulsywnie, nie panują nad emocjami np. prowadząc auto, oglądając politykę w TV czy podczas rodzinnych nieporozumień, a później są zaskoczeni, że dziecko np. gdy przegrywa płacze, krzyczy na innych, najpierw robi, a później myśli. Przecież powinno być opanowane i myśleć tylko o kolejnej akcji w meczu.

Kupują i jedzą słabej jakości jedzenie, a później są rozczarowani, że dziecko z nadwagą nie podejmuje wyrównanej walki z szczupłym przeciwnikiem, szybko się meczy, traci siły, jest wolniejsze. Przecież powinno nadążać za szczupłymi, to zaledwie kilka kilogramów, a jeść musi.

Nie organizują dziecku czasu z piłką przy nodze, a później wymagają, aby zawodnik kontrolował ją jak Messi. Przecież trenuje w klubie więc powinien być wyszkolony.

Nie rozwijają dziecka ogólnie, pozwalają siedzieć godzinami przed komputerem, nie wypuszczają z domu, gdy popada deszcz lub śnieg, nie odwiedzają placów zabaw, a później nie rozumieją, dlaczego ich pociecha jest mało elastyczna, wątła, słaba, wolno uczy się nowych nawyków ruchowych, nie umie złapać piłki, nie jest w stanie skoordynować ze sobą różnych części ciała np. nóg z rękami przy bieganiu. Przecież ma wychowanie fizyczne w szkole, to powinno mieć sprawność gimnastyka.

2. Wymagają niemożliwego od trenera.
Trener dostając kilkuletnie dziecko, ma materiał do dalszego ukształtowania. Jednak jest on już w dużym stopniu uformowany. Piszę w dużym ponieważ wiele strategii postępowania w określonych sytuacjach życiowych człowiek przyswaja w pierwszych latach swojego życia na podstawie obserwacji rodziców. Dlatego gdy dziecko pochodzi np. z rozbitej rodziny, gdzie nowy partner mamy go do końca nie akceptuje, trenerowi będzie bardzo ciężko skutecznie wpłynąć na jego psychikę. Wraz z wiekiem, gdy autorytet rodzica maleje a trenera rośnie, będzie to bardziej możliwe jednak nadal trudne. Należy pamiętać, że czas spędzany przez zawodnika w klubie jest krótki w stosunku do tego spędzanego w domu, szkole czy później już wśród znajomych, a co za tym idzie możliwości oddziaływania mniejsze. Inny przykład to odżywianie. Trener może stawać na głowie w tej kwestii, jednak niepopierany działaniem rodziców skazany jest na porażkę.

3. Mało wymagają od siebie
Z doświadczenia wiem, że im rodzice są dalej od właściwego wypełniania swojej roli, tym mniej wymagają od siebie. Winny jest sędzia, trener, nauczyciel wychowania fizycznego, inni zawodnicy z drużyny czyli wszyscy dookoła. Perfekcyjna strategia odciągania uwagi od swojego dziecka, a przede wszystkim od siebie (bo mały człowiek nie jest tutaj niczemu winny). Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których rodzic sprawdza kto będzie sędziował mecz w kategorii wiekowej U10, aby snuć przypuszczenia czy nie będzie stronniczy. Natomiast nie ma refleksji nad tym swoim postępowaniem.

Na koniec muszę trochę usprawiedliwić rodziców. Nikt nie uczy ich bycia opiekunami dziecka grającego w piłkę. Oczywiście sami na własną rękę mogliby poszukać takich informacji, ale nie oszukujmy się, ile procent społeczeństwa tak zrobi… Większość musi dostać wiadomości podane na tacy, a i tak część z nich nie skorzysta. Tutaj zaczyna się rola trenera i częściowo to ich należy obciążyć tym, że rodzic nie wie jak się ma zachowywać.

Rozumiejąc ten problem rok temu podjąłem decyzję  o napisaniu książki, która wyposaży rodziców w potrzebną im wiedzę. „Projekt rodzic czyli jak wychować piłkarza” jest już w końcowej fazie pisania więc w niedługim czasie można spodziewać się na rynku poradnika, który będzie zawierać wszelkie niezbędne informacje dla mamy i taty, co zrobić, aby dać szanse dziecku zostania profesjonalnym piłkarzem (a przy okazji wychować na wartościowego człowieka).

#projektrodzic

Będzie mi niezmiernie miło jeśli zostawisz komentarz związany z powyższym tekstem.

Jeśli jesteś trenerem i chcesz ułatwić, uporządkować sobie relacje z rodzicami, udostępnij im ten artykuł. Jeśli chcesz być na bieżąco z tym co publikuję, polub moje profile na facebooku i twitterze.

Przeczytaj również inne moje teksty:

Jak czytać trenera? 10-punktowa mapa dla rodzica i nie tylko.

Raymond Verheijen w formie – relacja z sympozjum

Raymond Verheijen „nokautuje” kurs wyrównawczy UEFA A

Kasa, misiu, kasa – czyli o zarobkach trenerów

Komunikacja – konkret czy bicie piany? 17 zbędnych odzywek

12 różnic między hiszpańską a polską piłką nożną

13 dylematów w pracy trenera

Pisząc tekst inspirowałem się m.in. wystąpieniami dr Mateusza Grzesiaka na temat ról jakie pełnimy w życiu.

Książka „Projekt rodzic”

Moją książkę "Projekt rodzic, czyli jako wychować piłkarza" można kupić już w przedsprzedaży. Dzięki temu to ja płacę za dostawę przesyłki do Twoich rąk.

Na ponad 300 stronach książki rodzic dowie się jak postępować w procesie szkolenia, aby zwiększyć szanse dziecka na zostanie profesjonalnym zawodnikiem. To także ciekawa lektura dla trenera, aby spojrzeć na gracza od trochę innej strony.



» Kliknij i zamów swój egzemplarz «

Podziel się z innymi

5 thoughts on “Rodzic kontra trener. Bitwa wszech czasów.

  1. Interesuje mnie w-f mojego syna.Wiem że jest to w skrócie porażka.Nic nie zrobię, dyrektor też.

    W-f w klasach 1-3 to śmiech na sali.

  2. Dość stronniczy ten wpis. Odbieram to jako pewnego rodzaju atak na rodziców bo przecież trenerzy doskonale wiedzą jak wyszkolić piłkarza. Niestety nie mogę zgodzić się z tym zgodzić. Trenerzy mają też sporo za uszami. Poniżej kilka przykładów zachowań trenerów (dobrze Pan wie, że nie są to rzadkie przypadki), które w równym stopniu co błędy rodziców wpływają negatywnie na szkolenie młodzieży. Może to temat na kolejny artykuł?
    Trener:
    “Nie kiwaj” – to już klasyk chyba. To kiedy ten chłopiec ma nauczyć się kiwać jak nie w wieku 9-12
    “PODAJ PIŁKĘ”- jw
    “No i co zrobiłeś baranie”
    “Okiwał cię jak dziecko” – po młodzieżowemu xD
    motywacyjne: “jak wyjedziemy z 0:5 to będzie dobrze”
    Że nie wspomnę o promowaniu tzw. ulubieńców niekoniecznie najlepszych bo trener lubi się z jednym z rodziców lub rodzic dobrze płaci oraz graniu na wynik w każdym meczu zamiast ogrywać trenowane schematy, które mogą zaprocentować w przyszłości (np. rozgrywanie od tyłu)

    i jeszcze cytat z Facebooka: “przegraliśmy co prawda 1:4 ale przeciwnik nie umiał nawet wymienić między sobą 3 podań, tylko laga i walka. To nieźle buduje u dzieci szacunek do przeciwnika prawda.

    Po tego typu akcjach to rodzic właśnie musi prostować psychikę dziecka i pracować z nim żeby się nie zniechęcił do treningu.

    • Jak najbardziej ma Pan/Pani prawo odbierać ten artykuł po swojemu.

      Jeśli rodzic odgrywa swoją rolę dobrze, to powinien np. zabrać dziecko od takiego trenera, aby mogło się rozwijać.

      Oczywiście zgadzam się, dużo można napisać o trenerach. To dobry temat na wpis.

      Dziękuję za komentarz (Y)

  3. Od wejscia na boisko dziecko należy do trenera i basta. Jestem rodzicem i po wielu latach to zrozumiałem. Rodzicu chcesz ingerować w grę swojego dziecka dawać rady mu trenerowi i całemu zespołowi zabierz go z klubu i otwórz własny. A najlepsze wśród rodziców. Jak synek nie zagra w meczu to ja go wypisuję. Taki mały szantażuje. Rodzice opamiętajcie się. I jeszcze jedno nie wszyscy muszą być naukowcami tak jak i dobrymi piłkarzami. Żeby drużyna wygrywała muszą grać najlepsi. Taka kolej rzeczy. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz