Uratował mi gardło…

Jakiś czas temu moje gardło znalazło się w opłakanym stanie. Miałem problem z prowadzeniem treningów, które odbywały się na hali. Wyręczał mnie trener asystent, a ja myślałem jak mogę sobie pomóc. Doszedłem do wniosku, że muszę mieć ze sobą ciepły napój, który ukoi moje gardło. Poszukałem, poczytałem i padło na kubek termiczny. Wybrałem model Explorer firmy Neverland. Kupiłem przez Allegro za 59 zł z kosztami przesyłki.

Kubek ma chropowatą powierzchnię, dzięki której nie wyśliźnie się z dłoni(nawet jeśli będzie ona w rękawicy). Dół pokrywa cienka pianka, zabezpieczając przed zarysowaniem powierzchnię, na której stawiamy kubek. Podczas kilku pierwszych użyć ze środka wydobywał się nieprzyjemny zapach gumy, który jednak zniknął.

Masywna, plastikowa zakrętka posiada zielony, kulisty przycisk. Blokuje/odblokowuje ustnik, przez który pijemy napój. Działa to dosyć sprawnie i jest wygodne. W dodatku fajnie klika :). Uszczelki dobrze spełniają swoje zadanie i nie pochlapiecie się przy gwałtownych ruchach.

Do środka możemy wlać trochę więcej niż szklankę płynu(0,3 litra). Słabo zaznaczony jest dopuszczalny poziom cieczy. Nie polecam go przekraczać, bo jeśli napój będzie gorący, może zdeformować zanurzoną w nim nakrętkę. Kubek dobrze leży w dłoni i jest solidny. Od wyjścia na trening do jego końca(około 2,5 godziny) herbata nadal jest bardzo ciepła. Nie testowałem go na dworze, ale myślę, że przez 3 godziny będzie on spełniać swoje zadanie. Ostatnia choroba gardła uświadomiła mi, że powiniennem bardziej o nie dbać, gdyż jest to moje narzędzie wykorzystywane w pracy. Stąd ten zakup, z którego jestem zadowolony i wykorzystuję go nawet gdy zdrowie dopisuje. Drodzy trenerzy, pomyślcie o swoich aparatach mowy. Może Wam ten bądź podobny kubek też się przyda (nie tylko podczas treningu).

Dodaj komentarz