Wybita szyba

Natchniony kolejną książką Malcolma Gladwella pt. „Punkt przełomowy”, postanowiłem napisać o czymś bardzo ważnym, czego zazwyczaj ludzi nie dostrzegają, a co może przynieść kolosalne zmiany.

Malcolm w swojej książce zajął się narodzinami nowego trendu, mody, „epidemii”. Próbuje pokazać czytelnikowi punkt przełomowy, od którego się wszystko zaczyna. Najczęściej jest to moment pozornie nieważny, mało istotny, który trudno dostrzec. Jednak efekty, skutki, które po nim występują, przybierają nieprawdopodobnie duże rozmiary. Wszystkie historie z książki są bardzo ciekawe, lecz moją szczególną uwagę przyciągnęła ta dotycząca teorii „wybitej szyby”, przedstawionej na przykładzie nowojorskiego metra w latach 80tych i 90tych ubiegłego wieku.

Nowy Jork w latach 80tych XX wieku przechodził prawdopodobnie największą epidemię przestępczości w swojej historii. Symbolem jej stał się niejaki Bernhard Goetz, który z zimną krwią zastrzelił w metrze 4 czarnoskórych nastolatków, którzy chcieli wymusić od niego pieniądze. Dobrowolnie oddał się on w ręce policji, nie umiejąc wytłumaczyć dlaczego cztery razy pociągnął za spust. Cały kraj stanął w obronie Goetza, a ława przysięgłych na koniec głośnego procesu sądowego uniewinniła go. W tamtym czasie, co roku, popełniano ponad 2 tysiące zabójstw i 600 tysięcy ciężkich przestępstw zagrożonych wysoką karą.

W 1984 roku podziemna kolej najludniejszego miasta Stanów Zjednoczonych była w opłakanym stanie. Ogarnął ją wielki chaos, a warunki podróżowania urągały wszelkim normom. Stacje i pociągi (wilgotne i brudne) od góry do dołu wysmarowane były kilkoma warstwami graffiti. Każdego dnia w którymś z tuneli wybuchał pożar, a pociągi wypadały z szyn średnio raz na tydzień. Popełniano tam 15-20 tysięcy przestępstw rocznie. Gapowicze narażali Urząd Transportu na straty sięgające 150 milionów dolarów co roku. Przyznacie, że obraz nędzy i rozpaczy…

I nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko się zmieniło. Od rekordowego roku 1990 wskaźniki przestępczości zaczęły lecieć na łeb na szyję. Liczba zabójstw zmniejszyła się o dwie trzecie, a ciężkich przestępstw o ponad połowę. Pod koniec dekady popełniano 75% mniej czynów kryminalnych niż na początku. Dlaczego tak się stało?

Zacznijmy od tego, że nie wymieniono całej populacji miasta. Nie pojawili się misjonarze, nawracający złych ludzi na drogę cnoty. Liczba osób z zaburzeniami psychicznymi i skłonnościami do patologicznych zachowań także nie uległa drastycznym zmianom. Trzeba wspomnieć, że w tamtym czasie pojawiły się czynniki i zdarzenia natury obiektywnej, które miały wpływ na zmniejszenie przestępczości w całym kraju m.in. gospodarka ruszyła, co spowodowało, że handlarze narkotyków zajęli się legalną pracą; w skutek starzenia się społeczeństwa zmniejszyła się liczba osób w wieku 18-24 lata, z których wywodziła się największa liczba przestępców. Jednak sytuacja Nowego Jorku nieco różniła się od reszty kraju. Kiedy nastąpił punkt przełomowy, warunki ekonomiczne mieszkańców nie uległy znaczącej poprawie, a wręcz na skutek redukcji funduszy socjalnych, pogorszyły się w najbiedniejszych dzielnicach miasta. W skutek fali imigracji społeczeństwo nie tylko nie postarzało się, ale wręcz odmłodniało. Co więc takiego wydarzyło się, że miasto jak i metro zmieniło się nie do poznania?

Wróćmy do teorii „wybitej szyby”. Mówi ona o tym, że jeśli wybita szyba w jakimś budynku nie zostanie szybko wstawiona, ludzie przechodzący obok nabiorą przekonania, że nikt się domem nie zajmuje. Spowoduje to dalszą dewastację, anarchię, która przeniesie się na całą ulicę. Teoria ta dowodzi, że przestępczość jest nieuchronnym skutkiem nieładu i ogólnego rozprężenia. Odpowiednikiem wybitej szyby w skali miasta są tak błahe rzeczy jak: graffiti, walające się śmieci, nachalni żebracy, zakłócenia porządku publicznego itp. Są one zachętą dla przestępców do popełniania poważniejszych przestępstw.

David Gunn został mianowany nowym dyrektorem nowojorskiej kolei podziemnej i przełożył teorię wybitej szyby na praktyczne działania. Wytoczył wojnę grafficiarzom, gapowiczom, żebrakom i drobnym przestępcom na terenie metra. Zrobienie dobrego graffiti zajmowało 3 noce(położenie białego podkładu i schnięcie, kontury, wypełnienie). Gdy malunek był na ukończeniu, pojawiali się pracownicy metra i zamalowywali na oczach malarzy ich „dzieła”. Pociągi w zajezdni były myte, a pomazane nie wyjeżdżały na trasę. Policjanci w ubiorach cywilnych wyłapywali gapowiczów i wystawiali na widok publiczny, przykuwając kajdankami do łańcucha. Gdy uzbierał się „komplet”, odwozili ich na posterunek. Usprawniono czas przekazywania zatrzymanych do aresztu. Okazało się, że co siódmy „wyłapany” to recydywista z wyrokiem w zawieszeniu, niektórzy posiadali przy sobie nóż, czasami również pistolet. Usuwano osoby nietrzeźwe i zakłócające porządek. Liczba zatrzymań za drobne wykroczenia zwiększyła się pięciokrotnie.

Tak w skrócie wygląda droga, podczas której Nowy Jork (jak i jego metro) stał się jednym z najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Wzięto się za syzyfową pracę u podstaw. Wymagała ona nie lada zachodu, konsekwencji i wiary. Dotyczyła ona spraw przyziemnych, o których większość z nas nie pomyślałaby, że mogą mieć tak duży wpływ na całość. Dlaczego uznałem to za tak ważne, że postanowiłem o tym napisać?

Codziennie widzimy wiele sytuacji podobnych do tych z nowojorskiego metra, jednak nie reagujemy na nie. Tutaj ktoś wyrzuci papierek, tam kopnie lub podpali śmietnik, gdzie indziej zdewastuje wiatę przystankową, rozbije szybę rozkładu jazdy, przeklina na cały głos itp. Przypomnijmy sobie wtedy o „wybitej szybie” i zastanówmy się czy nie powinniśmy zareagować. Być może poprzez zwrócenie uwagi, wykonamy cząstkę pracy jaką przeprowadził nowy kierownik kolei podziemnej w Nowym Jorku.

Możemy to też przełożyć na piłkę nożną. My, trenerzy szkolimy, wychowujemy dzieci i młodzież. Czy mamy ułożoną pracę u podstaw? Czy nasi zawodnicy szanują siebie, przeciwnika, kibiców? Czy wiedzą co to jest fair play? Czy poza treningami nie stają się innymi ludźmi niż podczas zajęć? Czy odpowiednio zachowują się w szkole?

Spróbujmy odpowiedzieć sobie na te wszystkie pytania. Jeśli chociaż na jedno z nich odpowiedź jest negatywna, wiemy już nad czym mamy pracować, żeby nie dopuścić do efektu „wybitej szyby” (bo nie wierzę, że komuś na tym zależy).

Dodaj komentarz