Sto pięćdziesiąt

By Alex Rio Brazil (Own work) [CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) ], via Wikimedia Commons

Musicie znieść kolejny mój wpis inspirowany tym co napisał Malcolm Gladwell w swojej książce pt. „Punkt przełomowy”. Jednak są to rzeczy ciekawe, więc mam nadzieję, że przebrniecie przez niego z łatwością.

Czy słyszeliście kiedyś o regule „sto pięćdziesiąt”? Żeby ją wyjaśnić, trzeba napisać parę słów o ludzkiej pamięci. Przyjrzymy się tej krótkotrwałej, a dokładniej ilości miejsca, jakie nasz mózg przeznacza na pewne informacje.
Przeciętny człowiek nie jest w stanie zapamiętać więcej niż 7 kategorii informacji. Możecie zrobić pewien eksperyment. Narysujcie na kilku kartkach papieru różne ilości czarnych kropek i pokazujcie je drugiej osobie na krótka chwilę. Dopóki będzie ich maksymalnie 6-7, oglądający policzy je bez problemu. Gdy pojawi się większa ich ilość, osoba zacznie zgadywać. Również ze względu na ograniczoną pojemność miejsca numery telefonów mają tylko 7 cyfr(bez kierunku). Firma Bell swego czasu próbowała wydłużać numery, aby zwiększyć pojemność centrali telefonicznej, jednak szybko okazało się, że ludzie mieli problemy żeby je zapamiętać.
Kolejnym rodzajem pamięci, która ma swoje ograniczenia jest pamięć emocjonalna. Napiszcie na kartce listę osób, których śmierć byłaby dla Was bardzo dużym ciosem. Prawdopodobnie będzie ona liczyć około 12 osób. Dlaczego tyle? W zrobionym przez nas spisie, znalazły się osoby, którym poświęcamy najwięcej uwagi. Jak wiemy przyjaźń wymaga czasu, poświęcenia i emocjonalnego zaangażowania. Gdyby nasza grupa składała się z dwukrotnie większej ilości nazwisk, nie moglibyśmy jej poświęcić odpowiedniego czasu, co wykluczyłoby bliską przyjaźń. To tak jak z numerami albo kropkami, w pewnym momencie nasz „system” jest przeładowany.

Powyżej przytoczyłem Wam, jak Malcolm przedstawił 2 rodzaje pamięci i udowodnił, że mają one swoje ograniczenia. Z następnym typem-pamięcią społeczną, jest bardzo podobnie i właśnie ona wiąże się z regułą „sto pięćdziesiąt”.
Najbardziej przekonującą teorię dotycząca pojemności pamięci społecznej przedstawił profesor Robin Dumbar. Naukowcy badając ssaki naczelne, od lat próbują wyjaśnić przyczyny rozwoju mózgu i kory mózgowej do rozmiarów nie spotykanych u innych zwierząt. Dunbar dowodzi, że stało się tak, aby naczelne mogły utrzymywać skomplikowane stosunki społeczne w dużych grupach. Profesor opracował nawet wzór matematyczny do obliczania maksymalnej liczebności grupy dla danego gatunku. Dla homo sapiens po zaokrągleniu wynosi ona 150″. Liczba 150 oznacza maksymalną ilość osób, z którymi jesteśmy w stanie nawiązać kontakty o autentycznie społecznym charakterze, relacje oparte na osobistej, dobrej znajomości każdego członka grupy oraz wzajemnych zależności”. Dunbar studiując fachową literaturę, bardzo często natykał się na tą liczbę. Średnia liczebność mieszkańców wiosek wysp archipelagu Ziemi Ognistej liczyła 148,8. Ta sama prawidłowość występowała w strukturach wojskowych. Jednostki bojowe nie powinny liczyć więcej niż dwustu żołnierzy. Przekroczenie tej liczby powoduje brak dobrej znajomości osób tworzących oddział i co za tym idzie- brak zgrania. W XVI w Europie religijne gminy anabaptystów metodą prób i błędów doszły do wniosku, że optymalna liczba współbraci w grupie to 150. Gdy ta wartość zostanie przekroczona, grupa odłącza się i tworzy odrębną kolonię.

Świetnym zobrazowaniem reguły „sto pięćdziesiąt” jest spółka pracownicza z sektora wysokich technologii Gore Associates. Produkuje ona m.in. tkaniny z opatentowaną membraną Gore-Tex, nitki dentystyczne Glide czy specjalistyczne pokrycia kabli komputerowych. Pracownicy firmy nie mają tytułów służbowych, na ich wizytówkach widnieje napis „wspólnik”. Nie mają przełożonych, ich interesy reprezentują sponsorzy, pełniący rolę mentorów. Pensje ustalane są wspólnie. Firma mieści się w skromnym budynku, pomieszczenia są bardzo do siebie podobne i urządzone bez przepychu. Gore Associates przez ostatnie 30 lat, każdego roku osiągała zysk i znajdowała się na liście najlepiej zarządzanych amerykańskich firm, stworzonej przez niezależnych ekspertów. Każda ich fabryka liczy nie więcej niż 150 pracowników. Jeśli zakład rozrasta się i zatrudnia nowe osoby, budowana jest kolejna fabryka, a nie jak w przypadku innych firm, przedłużana jest linia produkcyjna. Taka ilość zatrudnionych daje: gwarancje pełnej identyfikacji z firmą, możliwość dialogu np. handlowca z pracownikiem produkcji, mniejsze prawdopodobieństwo podziałów na grupy. Bardzo ważna jest także panująca wśród tak małej społeczności presja grupy koleżeńskiej, która jest skuteczniejszym instrumentem nacisku niż nadzór szefa. Pracownik zrobi wszystko, żeby tylko nie zawieść kolegów.

Jak wiele rzeczy, o których piszę na tym blogu, tak i ta jest bardzo uniwersalna i możemy doszukiwać się jej w wielu dziedzinach naszego życia. Być może ktoś z Was drodzy czytelnicy będzie miał możliwość budowania firmy bądź klubu sportowego(jak to jest w moim przypadku) od podstaw. W pewnym momencie Wasze „dziecko” może urosnąć do dużych rozmiarów. Pojawić się mogą problemy np. zawodnicy przestaną identyfikować się z klubem, herb przestanie być dla nich świętością, starsi przestaną być wzorem dla młodszych, zaczną tworzyć się grupy itd.. Wtedy wiedza o regule „sto pięćdziesiąt” może się przydać. Oczywiście nie jest powiedziane, że zawsze źródłem kłopotów będzie opisywana powyżej zasada. Jednak wiedza o niej może się Wam bardzo przydać i zaoszczędzić sporo czasu na poszukiwanie przyczyn niepowodzeń, dziejących się w Waszej firmie bądź klubie.

Dodaj komentarz