A jakby tak wszystkie pieniądze zniknęły…

Znalazłem ten film na tablicy facebooka mojego dobrego kolegi. Zainspirował mnie do tego wpisu. Widziałem już podobne filmy, słuchałem ludzi, którzy mówili na ten temat. Jednak jest jeszcze jakaś cząstka mnie, która boi się braku lub utraty pieniędzy. Dzięki powyższemu materiałowi filmowemu postawiłem kolejny krok, na drodze wyzbycia się kultu pieniądza i podążania za nim.

Mamy czasy jakie mamy. W większości rządzi nimi pieniądz. Ludzie na myśl o papierkach o dużych nominałach czy zerach na kontach, trzęsą się jak galaretka na torcie. Każdy chce być piękny, mądry i BOGATY. Tylko czy bogactwo materialne daje szczęście? Ci, którzy klepią biedę odpowiedzą, że na pewno tak. Milionerzy już niekoniecznie. Jak mówi popularne przysłowie „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.
Wyobraź sobie taką scenę. Zamyślony biznesmen wygląda przez okno klimatyzowanego pokoju hotelu Marriott w Warszawie. Widzi brudnego, zaniedbanego żebraka pod Dworcem Centralnym. Ten pierwszy zarabia setki tysięcy złotych, ale zjada go stres, bo jego firma ma poważne kłopoty finansowe. Ten drugi zbiera na jedzenie, ponieważ martwi się, że będzie głodny. Czy właściciel firmy na pewno jest człowiekiem szczęśliwszym niż biedak? Ludzie myślą, że jak wygrają, zarobią, dostaną w spadku dużą sumę pieniędzy, to przestaną mieć kłopoty. Wszystkie problemy się rozwiążą i będą mogli „bawić się w życie”. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Ilość problemów jest taka sama bez względu na to ile masz pieniędzy na koncie czy w portfelu, zmienia się tylko ich rodzaj. Biznesmen ma kłopoty z firmą, a biedak z jedzeniem.

Czy kupując sobie nowe BMW M6, po miesiącu będziesz odczuwać to samo, co w chwili kiedy je odebrałeś?A może BMW, to będzie za mało i zaczniesz myśleć o Ferrari? Próbuje Wam powiedzieć, że patrzenie na świat przez pryzmat pieniędzy jako celu samego w sobie , to ciągłe gonienie za czymś, co tak naprawdę przynosi nam chwilowe zadowolenie. Stale będziesz gonić „króliczka”, a ten zawsze Ci ucieknie. W pewnym momencie zatrzymasz się i zdasz sobie sprawę z tego, że pogoń w celu złapania go, nie ma sensu.

Powyższy film, który mam nadzieję, obejrzeliście, dotyczy czegoś co jest moim zdaniem fantastyczne- mianowicie drogi do celu. To ona jest najważniejsza. Ona przynosi zadowolenie, motywuje, uczy, nagradza, ale również stwarza problemy. Zwróćcie uwagę, że w porównaniu do samego celu np. wpłynięcia pieniędzy na konto, kupna samochody czy wyjazdu na wycieczkę, zabiera ona nam nieporównywalnie więcej czasu. Na nią zużywamy energię, szukamy rozwiązań, myślimy. Dlatego Alan Watts mówi: „Rób to co lubisz. Gdy poświęcisz się temu, zaangażujesz się, to zostaniesz mistrzem. Gdy nim będziesz, znajdą się inni, którzy Ci zapłacą za to co robisz”.

Pewnie po głębszym zastanowieniu powiecie:”Hola, hola, w końcu trzeba za coś żyć…”. Oczywiście macie rację. Ale z tym także można sobie poradzić-ograniczyć koszty do minimum, dorobić żeby przeżyć, cały czas rozwijać się i robić to co się lubi. Jeśli poczytacie biografie sławnych ludzi, wielu z nich „klepało” biedę, chodziło głodnym spać i martwiło się dniem kolejnym. Jednak to nie zrażało ich w przemierzaniu drogi, o której mówi Alan.

Skoro czytacie ten tekst, to macie gdzie mieszkać, stać Was na internet, nie chodzicie nadzy ani głodni(tutaj tylko się domyślam 🙂 ). Macie więc szanse zająć się tym co lubicie robić i zostać w tej dziedzinie ekspertami, nie martwiąc się o pieniądze. One przyjdą do Was jako dodatek.

Decyzję podejmijcie sami!

Jedna myśl nt. „A jakby tak wszystkie pieniądze zniknęły…

  1. Pingback: Królewscy… Sto lat! Sto lat! | Trenera okiem

Dodaj komentarz