5 powodów, dla których piszę bloga

Mija 1,5 miesiąca odkąd nadałem życie „Trenera okiem”. Z perspektywy tego czasu chciałbym przedstawić Wam 5 powodów w jakim celu zacząłem prowadzić bloga i dlaczego będę moje pisanie kontynuował.

  1. Rozwój– chyba dla mnie najważniejszy. Przeważnie piszę gdy mam jakiś temat. Jeśli jednak on nie przychodzi muszę go samemu poszukać. Wiąże się to z przeglądaniem internetu, książek, poszukiwaniu wiedzy, analizowaniu itp. Wszystko to składa się na szeroko pojęty rozwój. Wyznaję zasadę, że ten kto nie idzie naprzód ten stoi w miejscu, a ten kto stoi w miejscu, tak naprawdę się cofa. Blog w pewnych momentach wymusza wręcz na mnie, żebym się rozwinął, aby sprostać wymaganiom, które sobie przez niego narzuciłem.
  2. Systematyczność– staram się publikować 2 teksty tygodniowo bez względu na to czy mi się chce, czy nie, czy mam pomysły na tekst, czy ich nie mam, czy mam siły, czy może nie mam ich za dużo. Tak jak piłka nożna w bardzo młodym wieku nauczyła mnie systematyczności poprzez pewną ustaloną liczbę treningów w tygodniu, tak teraz podobną funkcję(tylko, że raczej podtrzymującą niż nauczającą) pełni publikowanie tekstów na moim blogu. Wiemy wszyscy doskonale, że systematyczność przynosi sukces bez względu na to czy mówimy o biznesie, sporcie, nauce języków czy doskonaleniu się w grze na jakimś instrumencie. Pozwala nam osiągać małe, ale częste sukcesy, które są naszą motywacją zewnętrzną do działania. Dla mnie są to komentarze, maile z gratulacjami za omawianie ciekawych tematów itd. Nie ma ich na razie wiele, ale każdy jest cenny i tylko systematyczne pisanie spowoduje, że będzie ich coraz więcej.
  3. Inwestycja– nie jest to główny powód prowadzenia bloga, ale skłamałbym, gdybym napisał, że nie brałem go pod uwagę. Wierzę, że za jakiś czas będę czerpał z pisania korzyści materialne. Nie mówię o kwotach pozwalających mi na utrzymanie siebie i rodziny na przyzwoitym poziomie. Chodzi mi raczej o sprzęt sportowy, książki, uczestnictwo w konferencjach, szkoleniach, bądź drobne kwoty, które w sumie pozwolą mi na sfinansowanie letniego wyjazdu nad polskie morze lub zimowego w góry.
  4. Dzielenie się wiedzą– uważam, że jest to zdolność, której musimy się uczyć. Jeśli o mnie chodzi jest z tym dużo lepiej niż było kiedyś, chociaż nadal dużo mi brakuje do „ideału”. Zauważyłem, że niechętnie dzielimy się wiedzą. Jesteśmy trenerami, którzy zapisują trening na pudełku od zapałek, a po zajęciach podpalają je i wyrzucają do kosza, żeby nikt nie zobaczył. U mnie było podobnie, ale zdałem sobie sprawę, że to do niczego dobrego nie prowadzi. Podczas dyskusji z Kamilem Wojkowskim, często z jego ust padają takie oto słowa odnoszące się do piłki nożnej: „Musimy zadbać o poziom zawodników o najmniejszych umiejętnościach. Jeśli on pójdzie w górę, to automatycznie ci z najwyższej półki staną się lepsi, gdyż ci słabsi będą na nich naciskać”. Bardzo mi się to podoba. Chcę dzielić się wiedzą po to, żeby ktoś „napierał” na mnie, przez co ja się rozwinę. Zabrało mi trochę czasu, żeby to zrozumieć. Stąd też pomysł na blog czy artykuły w Sportowcu Płockim. Jeśli ktoś weźmie coś ode mnie i na podstawie tego zrobi coś lepszego, będę się tylko cieszyć.
  5. Słownictwo– pisząc wzbogacam je. Często poszukuję synonimów, żeby nie powtarzać zbyt często wyrazów. Doskonalę konstrukcję zdań, interpunkcję i ortografię. Gdy uczęszczałem do szkoły średniej, miałem bardzo słabe stopnie z języka polskiego. Nie widziałem korzyści, jakie mogę dzięki niemu osiągnąć. Obecnie są one dla mnie doskonale widoczne. Jestem odpowiedzialny za to co piszę, gdyż jest to dostępne publicznie i musi mieć odpowiednią, dobrą jakość. Także w pracy trenerskiej muszę mówić prosto, zrozumiale i poprawnie.

Zapoznaliście się właśnie z 5 najważniejszymi w tym momencie dla mnie powodami. Jeśli mogę wspomnieć o minusach prowadzenia bloga, to jest jeden: musicie poświęcić czas. Tylko tyle i aż tyle. Ze swojej strony chciałbym Was zachęcić do spróbowania swoich sił w publikowaniu tekstów. Tomek Tomczyk(Kominek), jeden z popularniejszych polskich blogerów pisze w swojej książce „Bloger”:

„Daleki jestem od radzenia ci, abyś publikował każde gówno, jakie tylko przyjdzie ci do głowy. Ale nie bądź wobec siebie zbyt krytyczny. To naprawdę nie działa tak, że jak zawsze będziesz dawał czytelnikom złoto na półmisku, to oni zawsze będą do ciebie wracali. Nie, wielu z nich i tak odejdzie, choćbyś codziennie pisał dzieło godne Nobla. Nie bój się porażek, eksperymentów, nie bój się  pisać  słabych  tekstów.  Od  czasu  do  czasu,  rzecz  jasna.  Nigdy nie wiesz, czy nie padną na podatny grunt, nigdy nie wiesz, czy w całym beznadziejnym tekście nie znajdzie się jedno zdanie, które przejdzie do historii.”

Nie ma przepisu na dobrego blogera więc dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz czy się do tego nadajesz.

Dodaj komentarz