Dupkiem i palantem być

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5c/Jordan_elgrafico_1992.jpg

Wstęp do niniejszego wpisu będzie oparty na wypowiedziach Michaela Jordana i jego kolegów z drużyny zaczerpniętych ze świetnego, dostępnego na Netflixie serialu „Ostatni taniec”. Opowiada on o złotej erze zespołu Chicago Bulls, który w latach 90-tych XX wieku sześciokrotnie zdobywał mistrzostwo ligi NBA. Główną postacią tej wspaniałej koszykarskiej ekipy był Michael Jordan, jeden z najbardziej rozpoznawalnych, znanych i utrzymujących niebotycznie wysoki poziom sportowy zawodników w historii (nie tylko koszykówki). Zacytuję teraz wybrane przeze mnie fragmenty wypowiedziane przez Michaela o swoich kolegach z drużyny:

„Chciałem by zrozumieli jak to jest w okopach.  Jeśli tego nie rozumiesz, nie zareagujesz, gdy zacznie się wojna.”

„Byliśmy do dupy, gdy wróciłem, a musieliśmy wznieść się na mistrzowski poziom. Są standardy, których trzeba przestrzegać. Nie przychodzisz tutaj jęczeć, nie przychodzisz pajacować. Masz być gotowy grać.”

„Myślałem tylko o tym, żeby wygrać, za wszelką cenę. Jeśli komuś nie podoba się taka mentalność, nie musi grać u mego boku. Wyśmiewałem tych, którzy nie byli na tym samym poziomie. Urządzałem im piekło.”

Teraz czas na partnerów Michaela z boiska:

Toni Kukoc: „(…) Ale po słabym meczu każdy chodził wokół Michaela jak na szpilkach. Michael mówił: Nawet nie kiwnęliście dziś palcem, gnojki. Przyjdźcie jutro gotowi na trening.”

Steve Kerr: „Uważał, że jeśli nie poradzimy sobie z presją z jego strony, to nie poradzimy sobie z presją w play-offach NBA. Więc obrażał wszystkich na treningach. Atakował nas. Rzucał wyzwania.”

Jud Buechler: „Ludzie się go bali. Byliśmy w tej samej drużynie i się go baliśmy.”

Will Perdue: „Czuliśmy duży respekt przed Michaelem. Żebyśmy się dobrze zrozumieli, był dupkiem, palantem. Wielokrotnie przekraczał granice. Ale patrząc z perspektywy czasu na to, co chciał osiągnąć stwierdzasz, że robił świetną robotę.”

Bill Wennington: „Naciskał byśmy grali lepiej. Bo chciał wygrać. I wiecie co? To działało. „

Scoot Burrell: „Każdego dnia naciskał byśmy doszli tam, gdzie on, ale sam chyba nie wiedział, że tylko on był w stanie osiągnąć coś takiego. Ale naciskał innych, by choć próbowali.”

Każdy zespół sportowy tworzy grupa ludzi, których przekrój jest bardzo zróżnicowany. Mają oni inne predyspozycje genetyczne czy umiejętności związane bezpośrednio z uprawianą dyscypliną sportu. Różnią się od siebie również temperamentami jak i cechami charakteru. Jedni są bardziej zmotywowani, drudzy mniej. Ci pierwsi chcą wygrywać mecze i trofea, mają ogromną etykę pracy, chęć doskonalenia się, posiadają obsesję na punkcie tego co robią. Tym drugim wystarczą zera na koncie bankowym, podtrzymywanie tego co do tej pory wypracowali, zainteresowanie mediów i bycie na świeczniku, ogrzewanie się w blasku tych pierwszych.

Gdy obejrzałem odcinek „Ostatniego tańca”  z przytoczonymi wyżej cytatami zawodników grających w NBA naszła mnie refleksja. Zacząłem dużo dokładniej analizować i  przyglądać się mojej drużynie (w momencie pisania tego tekstu prowadzę rocznik 2008 w KS Królewscy Płock) pod kątem hierarchii, silnych i słabych charakterów, podejścia do treningów i meczów, motywacji i chęci wygrywania, pracowitości, pewności siebie itd. Jak Ci się wydaje? Co znalazłem podczas moich obserwacji?

Książka „Projekt rodzic”

Moją książkę "Projekt rodzic, czyli jako wychować piłkarza" można już nabyć w regularnej sprzedaży tylko na mojej stronie internetowej. Kurier dostarczy paczkę do Twoich rąk w czasie 24-48 godzin od zamówienia.

Na 352 stronach książki rodzic dowie się jak postępować w procesie szkolenia, aby zwiększyć szanse dziecka na zostanie profesjonalnym zawodnikiem. To także ciekawa lektura dla trenera, aby spojrzeć na gracza od trochę innej strony. Książka wzbogacona kolorwymi ilustracjami i rysunkami, tabelami oraz filmikami (po zeskanowaniu qr kodu).

Kliknij tutaj i zamów swój egzemplarz

Nie przesadzę jeśli napiszę, że w prowadzonej przeze mnie drużynie 12-latków znalazłem odbicie zespołu Chicago Bulls. Odnalazłem zawodników, których pozostali się boją (mają „silny charakter”, są mocni fizycznie, pewni siebie, posiadają wysokie umiejętności techniczno – taktyczne). Moim oczom ukazali się gracze, którzy chcą wygrać za wszelką cenę i są nieprzyjemni dla tych, którzy nie wkładają maksymalnego zaangażowania, aby pomóc drużynie w osiągnięciu pozytywnych rezultatów. Odkryłem które dzieciaki wytrzymują tę presję i mobilizują się, ale także tych, którzy nie dają jej rady i uginają się pod jej wpływem prezentując coraz gorszą skuteczność na boisku.

W przeciwieństwie do sportów indywidualnych, gdzie wynik podczas rywalizacji zależy od jednej osoby (pomijam trenera i sztaby szkoleniowe, chodzi mi tylko o walkę sportową), w dyscyplinach grupowych rezultat zależy od współpracy i zależności pomiędzy kilku, czy jak w przypadku piłki nożnej, kilkunastoma osobami. Chicago Bulls czy KS Królewscy Płock U12 nie są więc wyjątkowymi, specjalnymi, pojedynczymi drużynami, w których opisywane powyżej zjawiska występują. Są one NATURALNE i dzieją się czy to w grupach grassrootsowych, profesjonalnych akademiach czy zawodowych zespołach seniorskich, w koszykówce, siatkówce, rugby, piłce ręcznej, piłce nożnej itd.

Sport ma przede wszystkim przygotować dzieci do życia, a przy sprzyjających okolicznościach doprowadzić małego człowieka do zawodu sportowca. Jednak my dorośli dobrze wiemy, że funkcjonowanie na planecie ziemia nie jest usłane tylko różami i to jeszcze pozbawionymi kolców. Nie zawsze świeci słońce, jak i nie zawsze pada deszcz. Żywot to ciągła sinusoida nastrojów, wydarzeń, doświadczeń. Jako trenerzy strofując silne charaktery i ochraniając słabsze możemy wyrządzić jednym i drugim krzywdę. Tym pierwszym możemy zabrać szanse na dalszy rozwój, osiągnięcie marzeń, niewykorzystanie ich potencjału. Z tych drugich natomiast możemy zrobić „pierdoły”, które gdy dorosną i ich parasol ochronny zniknie, mogą ugiąć się pod ciężarem ciemnej strony życia.

Możecie powiedzieć teraz, że dorośli mężczyźni grający w najlepszej koszykarskiej lidze świata, to jednak co innego niż kilku czy kilkunastoletnie dzieci z amatorskiej drużyny piłki nożnej. I będzie to prawda (choć znamy też przypadki dorosłych, którzy zachowują się gorzej niż dzieci). Piętno postępowania silnego charakteru będzie zupełnie inne w różnych grupach wiekowych, ale jego dotkliwość w odniesieniu do danego wieku może być na podobnym poziomie.

Oto przykłady. Słaby dorosły charakter może nie wytrzymać rywalizacji i zostać posadzony na ławce rezerwowych, sprzedany czy oddany do innego klubu. W przypadku zabezpieczonej finansowo przyszłości i braku rodziny może to nie być dla zawodnika duży problem, ale będąc na dorobku z żoną i małym dzieckiem, może to odcisnąć poważny znak na życiu całej familii.

U dzieci natomiast słaby charakter pod wpływem zachowania tego silnego może tracić pewność siebie, zamykać się w sobie, przestać podejmować próby wskutek strachu przed porażkami czy krytyką, zrezygnować z trenowania, popaść w depresję itp. Jest też szansa na to, że przez taką sytuację zostanie zmobilizowany do ciężej pracy, a czy tak się stanie będzie zależeć od sposobu wychowywania dziecka przez rodziców i ich reakcji na zaistniałe zdarzenia.

Po analizie kolejnym moim krokiem było zastanowienie się, co z opisywaną tutaj wiedzą zrobić. Czy powinienem jako trener i wychowawca reagować i temperować Michaelów Jordanów, a roztoczyć opiekę nad „słabeuszami”? Czy może powinienem pozostawić wszystkich zupełnie bez reakcji i obserwować jak grupa dzieci sama sobie z tym poradzi? A może stanąć gdzieś pośrodku i przypatrywać się, dając sobie możliwość zareagowania w ekstremalnych sytuacjach, w których komuś będzie groziło niebezpieczeństwo, czy to fizyczne czy psychiczne?

Chyba najbliżej mi do tego ostatniego podejścia. Jestem wielkim zwolennikiem naturalności takich procesów i oddawania jak największej „władzy” w ręce dzieci. Sam obserwuję i czuwam gdzieś z tyłu, w razie gdyby sprawy obrały negatywny obrót. Wierzę, że w zdecydowanej większości przypadków moja ingerencja nie jest potrzebna, gdyż mali ludzie są na tyle mądrzy, aby takie sytuacje rozwiązywać. Reaguję kiedy tego naprawdę potrzeba.

Jednak powyższe podejście jest możliwe do zastosowania w przypadku, kiedy jesteśmy świadomi tego co dzieje się dookoła nas. Powinniśmy analizować zachowania swoich podopiecznych, podchodzić do nich ze zrozumieniem i rozważać czy to co na pierwszy rzut oka wydaje się niebezpieczne, takie rzeczywiście jest.

Nie ma nic złego w tym, że ktoś jest ambitny, pracowity, zmotywowany, żądny zwycięstw i wymagający wobec swojego otoczenia. Tak samo nie ma nic złego w tym, że ktoś jest zupełnym przeciwieństwem. Jednak nadmiernie chronienie dzieci przez dorosłych (w tym przypadku trenerów) zamazuje im obraz rzeczywistości, nie pokazuje im życia takim jakim ono jest. Często uważa się liderów (tych silnych) za osoby bezwzględne, nie posiadające empatii, egoistyczne, kroczące po trupach do celu, burzące atmosferę. Jednak sukces w sporcie czy biznesie zarezerwowany jest w dużej części właśnie dla opisywanych osób. Mimo że praca z takimi zawodnikami nie jest łatwa i będzie generować dodatkowe problemy, to jednak powinniśmy cieszyć się jako trenerzy, gdy do naszej drużyny trafiają takie osobowości. To przede wszystkim one ciągną w górę pozostałych i powodują, że stajemy się lepszymi trenerami.

Czy zgadzasz się z tym co przeczytałeś? A może myślisz zupełnie odwrotnie? Będzie mi niezmiernie miło, gdy zostawisz komentarz. Jeśli uznasz ten tekst za wartościowy, udostępnij go dalej. Niech jak najwięcej osób go przeczyta.

Przeczytaj inne napisane przeze mnie teksty:

Godziny z piłką przy nodze? To już nie wróci…

Gówniane rondo

Trener przeklina! Patologia! Na pewno?

Rozumienie gry w piłce nożnej13 dylematów w pracy trenera

Rodzic kontra trener. Bitwa wszech czasów.

Komunikacja – konkret czy bicie piany? 17 zbędnych odzywek

Get Free Email Updates!

Zapisz się teraz i otrzymuj wiadomość mailową, gdy dodam nowy artykuł!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz