O dwóch takich, którzy poszli w inną stronę

dwócch takich.jpg

Dzisiaj opowiem Wam dwie jakże odmienne historie pokazujące piękno, ale też i misyjność zawodu jakim jest trener. W tym tekście będziemy mówić o szkoleniowcu piłki nożnej, ale to nie ma tak naprawdę zbyt dużego znaczenia, ponieważ przytaczane opowieści są uniwersalne i mogą zdarzyć się w koszykówce, siatkówce i wielu innych dyscyplinach sportowych. Nie będzie to fikcja literacka, ale opowiem Wam to co mi się przydarzyło. Będzie to nic innego jak proza życia… mojego życia. I to niekrótka, bo spędziłem z moimi zawodnikami odpowiednio 6 i 5 lat (jeśli dobrze policzyłem 😉 ).

Jestem trenerem w Klubie Sportowym Królewscy Płock. Założyłem go wraz dwoma kolegami w 2012 roku. Z naszej trójki zostałem tylko ja, pełniąc po dzień dzisiejszy również rolę prezesa zarządu. Rocznik 2006 był pierwszym w historii naszego klubu. Na tych chłopcach tak naprawdę uczyłem się zawodu trenera, popełniałem pierwsze błędy, wyciągałem wnioski. Dużo także eksperymentowałem, testując metody pracy poznane na kursach trenerskich w Hiszpanii. Wprowadzałem je w życie i dostosowywałem do warunków w jakich przyszło mi pracować.

Igor i Kuba, o których jest ten artykuł, byli właśnie członkami opisywanej powyżej drużyny. Igor był od samego początku, Kuba dołączył trochę później. Kuba został do końca istnienia drużyny, Igor odszedł wcześniej (powód poznacie w dalszej części wpisu). Wydaje mi się, że obydwaj przyszli do klubu z pasji do piłki nożnej, choć byli zupełnie innymi typami zawodników. Charakteryzowali się odmiennymi cechami, a także mieli zupełnie inne atuty i wady.

Igor (Rosi)

IMG_20191228_133843_1.jpg

Igor pochodzi z bardzo aktywnej fizycznie rodziny. Rodzice dbają o to, aby ich pociechy miały odpowiednią ilość, zróżnicowanego ruchu. Piszę w liczbie mnogiej ponieważ Igor ma o 2 lata młodszego brata Mateusza, który także jest moim podopiecznym. Ich wychowanie odbiega trochę od dzisiejszych standardów i przypomina mi bardziej moje czasy kiedy obcowanie z brudem, mrozem czy potem były na porządku dziennym. Nad wszystkim czuwa mama, która poświęciła dużą część siebie na wychowanie chłopców.

Tata Igora trenował przez wiele lat piłkę nożną w Wiśle Płock. Z historii, które krążą w środowisku wiem, że całkiem dobrze się zapowiadał. Był silny, szybki, dynamiczny i grał na pozycji środkowego obrońcy. Jeśli pamiętacie takiego piłkarza jak Wahan Geworian, to właśnie z nim tata Igora dzielił szatnię. Jednak z tego co wiem, nigdy profesjonalnego kontraktu nie podpisał. Nie przeszkodziło mu to jednak w zaszczepieniu pasji do piłki nożnej w swoich dzieciach.

Igor był wyróżniającą się postacią w prowadzonym przeze mnie zespole. Dawał mu dużo (choć czasami również zabierał przez swój wybuchowy charakter). Gdy go brakowało, to reszta chłopców czuła, że nie ma lidera i automatycznie obniżała loty. Bardzo dobrze czuł się z piłką przy nodze, świetnie dryblował (na poniższym filmie Igor ma 9-10 lat), nieźle bronił 1v1, strzelał dużo bramek, nieźle rozumiał grę. Do tego był sprawny i świetnie radził w innych dyscyplinach sportu. W siódemkach występował najczęściej na pozycji lewego bocznego obrońcy, rzadziej lewego skrzydłowego. Czasami grał w środku pola. W dziewiątkach pracował jako ofensywny pomocnik, rzadziej napastnik i lewy skrzydłowy.

Sezon 2018/2019 Igor rozpoczął już w innej drużynie. Razem z rodzicami doszliśmy do wniosku, że skoro akademia Legii Warszawa chciałaby go mieć w swoich szeregach, a do końca szkolenia w naszym klubie pozostał rok, to warto taką szansę wykorzystać. Przez kilka miesięcy Igor pojawiał się jeszcze raz w tygodniu u nas na treningach, ale nawał wyjazdów (krajowych i zagranicznych) w nowym klubie spowodował w końcu nasze całkowite rozstanie.

Obecnie Igor jest częścią bardzo dobrego zespołu. Po roku dowożenia (3-4 razy w tygodniu) rodzice (a szczególnie mama) wreszcie odetchnęli. Igor przeniósł się na stałe do Warszawy. Uczy się w klasie sportowej stworzonej na potrzeby klubu oraz mieszka w bursie. Na szczęście od stolicy dzieli nas odległości tylko nieco ponad 100 km więc Igor często odwiedza rodziców i brata, gdy ma tylko wolny dzień podczas weekendu.

Niezbyt często mam okazję do obserwowania gry na żywo mojego byłego zawodnika, ale osiągane wyniki meczów pokazują, że w Polsce ciężko jest komukolwiek wygrać z jego drużyną. Zawodnik i rodzice są zadowoleni, klub jest zadowolony więc można wnioskować, że Igor wszedł na drogę, która może go zaprowadzić do zrealizowania swojego (jak również rodziców i mojego) marzenia, jakim jest debiut w pierwszej drużynie Legii Warszawa. Przed nim prawdopodobnie 2-3 kluczowe lata, które rozstrzygną czy tak się stanie. Ja trzymam z całych sił kciuki.

Kuba (Czajnikkk.)

IMG_20191214_121204.jpg
Tak jak wspomniałem Kuba trenował i grał w jednej drużynie z Igorem. Nie jest on również jedynakiem, ma młodszą siostrę. Z informacji, które posiadam, w rodzinie Kuby nie było tradycji związanych ze sportem. Kuba ma tendencje do lenistwa fizycznego i to tata pilnuje, aby z tym nie przesadził. Zadanie ma jednak utrudnione ponieważ pracuje za granicą.

Kuba charakteryzował się przede wszystkim silnym i bardzo dokładnym uderzeniem z dystansu, długim podaniem, dobrze panował nad piłką, a także potrafił „zakręcić” dwoma przeciwnika na bardzo małej powierzchni. W siódemkach Kuba grał na pozycji środkowego napastnika, natomiast w dziewiątkach występował jako środkowy obrońca, rzadziej defensywny pomocnik i epizodycznie numer 9.

W czerwcu 2019 roku zakończyliśmy istnienie rocznika 2006 w naszym klubie (takie mamy założenia, że szkolimy do 13tego roku życia). Szukaliśmy Kubie innego zespołu, ale widziałem, że od pewnego czasu miłość do piłki nożnej w sercu mojego zawodnika wygasa i czułem po prostu, że zbliża się koniec jego sportowej przygody. Tak naprawdę tata chciał bardziej niż syn. Nie pomyliłem się. Tak się stało i od tamtego momentu tygodniowa aktywność piłkarska Kuby ogranicza się do lekcji wychowania w szkole (strzelam, bo nie mam pojęcia czy grają na wuefie) i treningu indywidualnego ze mną.

Jednak mój były zawodnik odkrył w sobie inną pasję, którą poprzez systematyczny i częsty trening zaczął rozwijać. Jeśli jesteście ciekawi co to za dziedzina, to już spieszę z odpowiedzią. Są to gry komputerowe, a dokładnie bardzo popularny ostatnio Fortnite. Kuba ma wielkie szczęście ponieważ wspierają go w tym fantastyczni rodzice, co nie jest tak powszechne jak się wydaje. Gry komputerowe kojarzą się większości opiekunów dzieci pejoratywnie, bo zabierają małemu człowiekowi wolny czas, wciągają i uzależniają, pokazują agresję, odciągają od nauki itd. U Kuby musi być inaczej, bo jeśli to jest jego pasja, to potrzebuje on poświęcać jej bardzo dużo czasu, aby ją rozwijać i stawać się lepszym.

Odbyłem z tatą Kuby wiele rozmów i mogę chyba powiedzieć, że w pewnym stopniu to mi zawdzięcza obecny sposób myślenia. Zawsze powtarzam rodzicom, żeby przestali patrzeć na szkołę, a przede wszystkim wyniki w nauce, jako na jedyną wyrocznię, która zapewni młodemu człowiekowi świetlaną przyszłość. Zachęcam ich raczej do tego, aby zaczęli lepiej obserwować i wsłuchiwać się w swoje dziecko, a także okazywali większe zainteresowanie temu czym ono się pasjonuje, a także próbowali to zrozumieć. Czasy się dynamicznie zmieniają. Powstaje wiele ciekawych sposobów na spędzenie życia, nowych profesji. Równie dużo tych starych, archaicznych zanika albo ewoluuje. Dorośli za tym nie nadążają (ja też mam już z tym problem) i nie zdają sobie sprawy jakie możliwości daje dzisiaj internet. Jest w nim wszystko i posiadając pasję do czegoś, jesteśmy w stanie znaleźć wszystkie potrzebne informacje (i to np. w bardzo przystępnej formie wideo), aby zacząć to robić. Nie potrzebujemy szkoły, studiów, wykształcenia. Wystarczy dostęp do komputera lub telefonu, sieci i youtube. Naprawdę!

Rodzice Kuby zadbali więc o stworzenie mu odpowiedniego środowiska. Dostał on nowy komputer, szybszy internet, a także akcesoria (słuchawki, klawiatura, myszka, fotel itd.), które mają mu pomóc w realizowaniu pasji i wchodzeniu na wyższy poziom. Jedyne czego z tatą Kuby nie odpuszczamy to zachęcania go do ruchu, aktywności, sportu. Ciągle mu powtarzamy, że jeśli chce być dobry przed kompem, to musi dbać o swoja formę fizyczną.  Choć tego nie trzeba powtarzać, bo jeśli to zaniedba, to sam się o tym przekona. Dlatego też choć raz w tygodniu staramy się trenować na boisku.

Obecnie Kuba z sukcesami bierze udział w turniejach, w których gra europejska,a co za tym idzie, światowa czołówka. Powtarzalnie zajmuje już miejsca w pierwszej setce, co przekłada się również na wyniki finansowe. Przez tydzień Kuba wygrał takie pieniądze, o których może tylko pomarzyć większość polskiego społeczeństwa pracując przez cały miesiąc. Oczywiście takie turnieje, a zarazem szanse na wygraną nie zdarzają się co tydzień, ale wystarczy 10 takich małych sukcesów rocznie, aby zapewnić utrzymanie na przyzwoitym poziomie siebie i rodziny.

Wszystkie inwestycje więc zwróciły się już nawiązką. Kolejne wygrane, będzie już tylko zyskiem. Licznik subskrypcji na youtubie rośnie, lada chwila może gruchnąć jeszcze lepsza wiadomość (o której nie mogę na razie mówić 😉 ) więc wszystko wydaje się być na jak najlepszej drodze do dostatniego i zgodnego z własnymi marzeniami życia.

Według mnie e-sportowcy w przeciągu dwóch dekad staną się gwiazdami pokroju normalnych, występujących w realu sportowców, co odbije się także na ich zarobkach, które lawinowo urosną. I tak jak trzymam kciuki za Igora, tak robię to też za Kubę. Obaj mogą być przeżyć życie robiąc to co kochają, a to jest według mnie najważniejsze.

Często czytamy o statystykach, że tylko promil dzieci zaczynających przygodę z piłką nożną dojdzie do profesjonalnej kariery. Ja pokazałem Wam namacalne przykłady ze swojego doświadczenia, że tak się dzieje, że to nie jest fikcja. (czytaj dalej)

Książka „Projekt rodzic”

Moją książkę "Projekt rodzic, czyli jako wychować piłkarza" można już nabyć w regularnej sprzedaży tylko na mojej stronie internetowej. Kurier dostarczy paczkę do Twoich rąk w czasie 24-48 godzin od zamówienia.

Na 352 stronach książki rodzic dowie się jak postępować w procesie szkolenia, aby zwiększyć szanse dziecka na zostanie profesjonalnym zawodnikiem. To także ciekawa lektura dla trenera, aby spojrzeć na gracza od trochę innej strony. Książka wzbogacona kolorwymi ilustracjami i rysunkami, tabelami oraz filmikami (po zeskanowaniu qr kodu).

» Kliknij i zamów swój egzemplarz «

Z dwóch chłopców tylko jeden pozostał na piłkarskim szlaku, drugi wybrał inną drogę. My trenerzy mamy do wykonania poważną robotę, aby jednych i drugich przygotować do dalszego życia. W przypadku Igora moja praca polegała na nauczeniu go rozumienia gry i wyposażenia w pakiet umiejętności, z którego będzie korzystać do końca swojej kariery zawodniczej. Z Kubą było podobnie, ale widząc jego gasnący zapał do piłki nożnej moja rola zmieniła się. Musiałem większy nacisk położyć na uświadamianie rodziców, aby umożliwili mu realizację pasji, która nie bardzo się im podobała. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że dosyć uważnie słuchali i wyciągnęli z mojego „gadania” wnioski, które jak widać dziś procentują.

Obaj są jeszcze bardzo młodzi. W ich życiach mogą wydarzyć się rzeczy, które wywrócą je do góry nogami. Jest za wcześnie, aby odtrąbić sukces. Jednak chciałem spisać te historie dla nich,  dla Was, a także dla siebie samego, abyśmy mogli wrócić do nich za parę lat i przekonać się, jak to wszystko się potoczyło.

Jeśli znalazłeś wartość w niniejszym artykule, udostępnij go dalej, aby jak najwięcej osób mogło z niej skorzystać. Pamiętaj również o zostawieniu komentarza i zapisaniu się do newslettera (jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś) wypełniając poniższy formularz. Będziesz wtedy na bieżąco ze wszystkimi nowymi wpisami i informacjami.

PS Chłopcy, jeśli to czytacie, to pamiętajcie, że #cisniemy! 🙂

Przeczytaj także inne moje artykuły:

Trener przeklina! Patologia! Na pewno?
Rozumienie gry w piłce nożnej
Rodzic kontra trener. Bitwa wszech czasów.
Kasa, misiu, kasa – czyli o zarobkach trenerów
Pokonać Liverpool i Everton – Anglia trenera okiem.

 

Get Free Email Updates!

Zapisz się teraz i otrzymuj wiadomość mailową, gdy dodam nowy artykuł!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz