
Dzisiaj opowiem Wam dwie jakże odmienne historie pokazujące piękno, ale też i misyjność zawodu jakim jest trener. W tym tekście będziemy mówić o szkoleniowcu piłki nożnej, ale to nie ma tak naprawdę zbyt dużego znaczenia, ponieważ przytaczane opowieści są uniwersalne i mogą zdarzyć się w koszykówce, siatkówce i wielu innych dyscyplinach sportowych. Nie będzie to fikcja literacka, ale opowiem Wam to co mi się przydarzyło. Będzie to nic innego jak proza życia… mojego życia. I to niekrótka, bo spędziłem z moimi zawodnikami odpowiednio 6 i 5 lat (jeśli dobrze policzyłem 😉 ).



![Autor: bpsusf (http://www.flickr.com/photos/usfbps/4607149870/) [CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0) lub CC-BY-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], undefined](http://treneraokiem.files.wordpress.com/2013/01/job_interview_0001-e1358814073645.jpg)