Najtrudniejszy zawód świata?

vidar-nordli-mathisen-563194-unsplash

Photo by Vidar Nordli-Mathisen on Unsplash

Jestem trenerem piłki nożnej od 8 lat. Poświęciłem się w pełni tej profesji i zbudowałem wokół niej całe moje życie. Uważam więc, że mam wystarczające doświadczenie, aby przeanalizować ten zawód pod kątem pytania „Czy trener piłki nożnej to najtrudniejszy zawód świata?”. Zastanówmy się więc czy rzeczywiście jest on trudny, czy może jest zupełnie odwrotnie.

Oto w czym według mnie zawiera się cała trudność tego zawodu:

    1. Losowość. Na początku określmy jaką role pełni trener. Piłka nożna jest grą, którą w dużej mierze rządzi przypadek i zbieg okoliczności. Jeśli ktoś nie patrzył z takiej perspektywy na tę dyscyplinę, to może być mu ciężko to zrozumieć, ale przykłady można mnożyć. Drużyna przegrywa w 80 minucie 0-2, nagle zdobywa gola po samobójczym trafieniu i podbudowana tym zdarzeniem wygrywa mecz 3-2. Albo trener, który przychodzi do jednego klubu, osiąga z nim sukcesy, na ich fali jest zatrudniony przez lepszy, bogatszy i tam zupełnie się nie sprawdza. Funkcja opisywanej przeze mnie osoby sprowadza się więc do tego, aby losowość w największym stopniu jak się da ograniczać. Jednak nigdy się jej nie wyeliminuje w całości. Z taką sytuacją trzeba się oswoić i ją zaakceptować. Przeciwnym razie może ona powodować frustrację i bezradność u trenera.
    2. Czas. Czas poświęcany na bycie trenerem rośnie wraz z wiekiem zawodników. Jednak na wszystkich etapach szkolenia jest to profesja wymagająca znacznego zaangażowania czasowego. I tak na przykład:
      Trening (Ułożenie, przyjazd, przeprowadzenie, refleksja i analiza, powrót) 3 – 3,5 godziny
      Mecz ligowy na miejscu (przemyślenie założeń, składu, robota papierkowa, przyjazd, czas przed w szatni i rozgrzewka, mecz, czas po nim, powrót) 3,5 – 4 godziny (w zależności od długości meczu w danej kategorii wiekowej)
      Mecz ligowy na wyjeździe 3 – 5 godzin (w zależności od długości wyjazdu – kategoria U12)
      Turniej (na miejscu lub na wyjeździe) od kilku godzin do kilku dni (ja byłem najdłużej 4 dni)
      Przygotowanie analizy meczu U12 (wybór fragmentów, wycięcie ich,  opisanie, wyrenderowanie) około 3 godzin
      Samorozwój (internet, książki itd.) 0 – 1 godziny dziennie (w zależności od pasji i ambicji trenera)
      Obóz letni/zimowy 6 – 10 dni

      W powyższej tabeli zawarłem tylko najczęściej pojawiające się w zawodzie trenera czynności. Tych rzadziej występujących można byłoby znaleźć znacznie więcej. Wartości godzinowe podałem z własnego doświadczenia. Są one poglądowe ponieważ np. ja docieram na trening w 15 minut, a mój kolega po fachu mieszkający w Warszawie może temu poświęcić np. aż godzinę.

      Przy okazji omawiania tego punktu, warto wspomnieć o trenerach, którzy założyli już swoje rodziny. Treningi odbywają się w ciągu tygodnia po południu (nie licząc klas sportowych). Jeśli więc żona/partnerka pracuje w godzinach 8 – 16, a trener zaczyna zajęcia o godzinie 17 i wraca z nich o 19.30, to mają dla siebie około 2,5 godziny do momentu zaśnięcia, a wiadomo, że każdy potrzebuje też czas dla siebie, aby zjeść posiłek, wykąpać się, odpocząć itd. W weekend natomiast odbywają się mecze więc przynajmniej połowa jednego dnia jest zdezorganizowana rodzinnie. Zostaje więc tak naprawdę jeden dzień kiedy osoby mogą ze sobą pobyć. Życie w takim rytmie wymaga znacznego poświęcenia ze strony kobiety, na dłuższą metę nie jest dla niej łatwe i nawet przy dobrych chęciach generuje wiele nieporozumień w związkach.

    3. Zarobki. O zarobkach napisałem oddzielny artykuł Kasa, misiu, kasa – czyli o zarobkach trenerów. W pracy z dziećmi i młodzieżą są one raczej niskie w stosunku do zaangażowania czasowego (stwierdzam fakt, nie chcę w tym miejscu prowadzić dyskusji czy takie powinny być i jak to jest trenerom źle z tego powodu). Oczywiście są miejsca, gdzie trenując młodych zawodników, można godnie zarobić, lecz są one nieliczne. W piłce seniorskiej w Polsce, szczególnie na szczeblu centralnym z finansami jest już nieźle. Ogólnie jednak rzecz biorąc można powiedzieć, że tylko nieliczne osoby są w stanie utrzymać siebie (i rodzinę) z tej profesji.
      Z racji tego, że coraz mniej dzieci gra na podwórkach w piłkę nożną, jest duże zapotrzebowanie na zajęcia indywidualne. Dzięki nim trener może dorobić przyzwoite pieniądze, ale wiąże się to z kolejnymi nieobecnościami w domu.
    4. Praca z człowiekiem. Wydaje mi się, że jest to najtrudniejszy typ profesji (trudniej jest chyba tylko pracować z samym sobą). To nie jest interakcja z komputerem, maszyną, rzeczą martwą tylko z indywidualną, myślącą, czującą, mającą własne potrzeby, mocne i słabe strony żywą istotą. Każda pojedyncza relacja z drugim człowiekiem powoduje jego reakcję i pozostawia w nim ślad. Może on być pozytywny, ale również negatywny. Trener wchodząc w kontakty z zawodnikami musi brać pod uwagę dziesiątki czynników, analizować je, przewidywać konsekwencje swoich zachowań, komunikować się w odpowiedni sposób. Czasami jest zmuszony powiedzieć niewygodną prawdę wprost, czasami potrzebna jest większa dyplomacja. Na rzecz martwą człowiek może się zdenerwować, wykrzyczeć wszystko, uderzyć ze złości i obejdzie się prawdopodobnie bez większych konsekwencji (no może poza tymi finansowymi). Z osobą tak postępować nie można.
    5. Wiedza. Dla programisty wiedza merytoryczna jest wystarczająca. Gdy nauczy się on konkretnego języka programowania i obsługi komputera, jest w stanie bardzo dobrze wykonywać swoją pracę. W przypadku trenera merytoryka jest oczywiście istotna, w końcu pracuje on po to, aby wyszkolić specjalistów w zakresie gry w piłkę nożną, jednak jest to zdecydowanie za mało. Aby poprawnie, solidnie i odpowiedzialnie spełniać swoją funkcję powinien on uczyć się przynajmniej języka angielskiego (bo może trafi mu się zawodnik zza granicy), znać podstawy pedagogiki (by  skutecznie uczyć), zgłębiać tajniki psychologii (by wiedzieć jak najwięcej o ludzkiej psychice) i komunikacji (by nie kreować nieporozumień i przekazywać dokładnie to co chce), pracować nad rozwojem osobistym (by dawać dobry przykład) i jeszcze kilka innych.

      Książka „Projekt rodzic”

      Moja książka "Projekt rodzic czyli jako wychować piłkarza" niedługo ujrzy światło dzienne. Na ponad 300 stronach rodzic dowie się jak postępować w procesie szkolenia, aby zwiększyć szanse dziecka na zostanie profesjonalnym zawodnikiem. To także ciekawa lektura dla trenera, aby spojrzeć na gracza od trochę innej strony. Klikając poniższy przycisk możesz przejść na stronę książki i się na nią zapisać. Wtedy zostaniesz poinformowany m.in. o przedsprzedaży.

      » Przejdź na stronę książki «


    6. Odpowiedzialność. Praca w zawodzie trenera jest misją, a na trenerze spoczywa wielka odpowiedzialność. 99,998% dzieci zaczynających przygodę z futbolem w klubie sportowym nie zostanie profesjonalnymi zawodnikami. Ich piłka nożna ma wychować, ukształtować osobowość, wpoić zasady, które będą procentować w dorosłym życiu. Pozostałe 0,002% zawodników trener musi przeprowadzić przez proces szkoleniowy tak, aby w maksymalnym stopniu wykorzystać ich potencjał do gry w piłkę nożną (nie zapominając oczywiście o wartościach wychowawczych) przy najmniejszym jak się da wyeksploatowaniu organizmu. Świadomy trener wie, że swoimi działaniami wpływa na przyszłość drugiego człowieka. Wskutek nieodpowiedzialnej pracy szkoleniowca gracz może mieć problemy ze zdrowiem, nie posiadać tak wysokich umiejętności jakby mógł mieć czy przejąć zachowania, które będą utrudniać codzienne życie (np. zrzuca winy za swoje niepowodzenia na świat zewnętrzny, brak szacunku do innych, pesymizm).
    7. Poddawanie ocenie. Piłka nożna ze względu na swoją powszechną dostępność (mecze w tv, internet itd.) jest odbierana jako coś prostego, na czym prawie każdy się zna. To powoduje, że trener, bez względu na to na jakim poziomie pracuje, jest ciągle poddawany ocenom innych „specjalistów”. Na poziomie amatorskiego klubu będzie to czynić grupa kilku rodziców, na poziomie największych europejskich marek miliony kibiców na całym świecie. Osoba, która ciężko radzi sobie z presją, krytyką lub wytykaniem błędów, będzie miała niezmiernie trudno odnaleźć się w tym zawodzie. Nikt nie poucza i ocenia wspomnianego powyżej programisty podczas pracy, po prostu rozlicza się go z końcowego rezultatu. Natomiast trener dostaje mnóstwo wskazówek: „mógł wystawić tego”, „źle ich ustawił”, „potrzebnych jest więcej treningów motorycznych”, „ta zmiana powinna być wcześniej”, „on powinien grać w ataku” itd.
    8. Dylematy. Dylematy towarzyszą trenerowi na każdym kroku. Kogo wystawić w pierwszym składzie? Zagrać trójką czy czwórką obrońców? Zrobić zmianę czy zostawić jeszcze zawodnika na boisku? Krzyknąć do gracza czy powiedzieć spokojnie? Podpowiedzieć mu czy jednak poczekać aż sam dojdzie do rozwiązania? Można wymieniać bez końca. Jakkolwiek byśmy danego problemu nie rozwiązali, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy wybraliśmy optymalnie. Musielibyśmy mieć możliwość wypróbowania każdego rozwiązania w takiej samej sytuacji. W piłce nożnej jest to jednak niemożliwe.  Mnie te dylematy często doprowadzają do stanu „wiem, że nic nie wiem”. Im moja wiedza o piłce nożnej i człowieku jest rozleglejsza, tym pojawia się w mojej głowie więcej wątpliwości. Myśli dotyczące pozornie błahej sprawy kłębią i mieszają się w niej nawet kilka godzin. Przez to często czuje się zagubiony, niepewny i trudno jest mi zadecydować. Często wybieram, bo muszę, a nie dlatego że jestem przekonany. Życie między młotem a kowadłem jest na dłuższą metę męczące psychicznie.
    9. Niewymierność. Nie ma wystandaryzowanego narzędzia, którym można byłoby zbadać i ocenić pracę trenera. Dlatego ciężko jest stwierdzić kto jak pracuje, która metoda pracy jest lepsza, a która gorsza. Można zrobić bardzo niewiele z grupą wyselekcjonowanych dzieci w profesjonalnej akademii i być uznawanym za świetnego fachowca, a z drugiej strony na poziomie małego klubu można analizować cały trening punkt po punkcie, indywidualizować go, traktować zawodników podmiotowo i być docenionym tylko przez garstkę rodziców dzieci. Jedynym kryterium, które powszechnie jest brane pod uwagę w ocenie pracy trenera jest wynik meczu. Nie jest ono jednak wymierne więc ten zawód bywa niesprawiedliwy.
    10. Warunki pogodowe. Świetnie ogląda się w internecie urywki z obozów przygotowawczych profesjonalnych drużyn w komfortowych warunkach, ale rzeczywistość jest trochę inna. Pada mocny deszcz lub śnieg, wieje silny wiatr, ściska mróz, pali słońce – trener wychodzi i przeprowadza trening. Szczególnie w zimie jest w dużo mniej komfortowej sytuacji niż zawodnicy, bo nie jest w ruchu. Podając mój przykład, od listopada do marca po powrocie z treningu do domu potrzebuję około 1 godziny pod przykryciem, żeby rozmarznąć. 90 minut stojąc na mrozie robi swoje, nawet pomimo 4-5 warstw ubioru. Naprawdę nie jest łatwo skoncentrować się na zawodnikach w 80 minucie zajęć, gdy pod wpływem działania mrozu „nie czujesz” dłoni i palców stóp.

Czy opisane powyżej rzeczy pozwalają uznać zawód trenera za najtrudniejszy na świecie? Prawdopodobnie nie. Nie jest on wymagający pod kątem fizycznym, nie odbywa się w ekstremalnych warunkach (w porównaniu np. do pracy w kopalni), wykonując go człowiek nie jest narażony na utratę życia. Natomiast trenowanie innych to ciężka, odpowiedzialna, pełna dylematów praca intelektualna, związana z częstymi nieobecnościami w domu (generującymi konflikty rodzinne), oceną innych ludzi (często niekompetentnych), presją, niskimi zarobkami (patrząc na ogół środowiska), którą w dużej części rządzi przypadek.

A Ty co o tym myślisz Drogi Czytelniku? Zgadzasz się czy masz odrębne zdanie? Zachęcam Cie do zostawienia komentarza. Jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy, udostępnij go proszę, aby jego wartość dotarła do jak największej liczby osób.

Inne moje teksty:

Rodzic kontra trener. Bitwa wszech czasów.

Raymond Verheijen „nokautuje” kurs wyrównawczy UEFA A

Poradnik dla trenera – co i jak trenować?

13 dylematów w pracy trenera

Komunikacja – konkret czy bicie piany? 17 zbędnych odzywek

Wynikowiec czy szkoleniowiec? 4 wersje tej samej drużyny

Podziel się z innymi

Dodaj komentarz